Od niepokoju do euforii. Dwa oblicza Jona Bon Joviego w Madison Square Garden

Bon Jovi w Madison Square Garden. Foto: https://www.facebook.com/BonJovi

Bon Jovi w Madison Square Garden. Foto: https://www.facebook.com/BonJovi

Bon Jovi w Madison Square Garden. Foto: https://www.facebook.com/BonJovi

Bon Jovi mają za sobą już siedem z dziewięciu zaplanowanych koncertów w nowojorskim Madison Square Garden. Szósty (19 lipca) i siódmy (21 lipca) występ Forever Tour pokazały jednak dwa zupełnie różne oblicza zespołu, a w szczególności jego lidera. O ile pierwszy z nich pozostawił fanów z pewnym niedosytem, o tyle dwa dni później Jon Bon Jovi i spółka udowodnili, że chwilowe problemy były jedynie krótkotrwałym kryzysem.

Występ z 19 lipca był zauważalnie krótszy od poprzednich koncertów w Madison Square Garden. Znacząco okrojona została finałowa część show – wśród zaplanowanych w setliście utworów, które ostatecznie nie zostały zagrane, znalazły się „Red, White and Jersey”, „Wanted Dead or Alive” (!) i zamykające wieczór „Always”. W mediach społecznościowych oraz na forach fanowskich szybko pojawiły się komentarze sugerujące, że skrócenie koncertu mogło mieć związek z dyspozycją wokalną Jona Bon Joviego. Wielu uczestników koncertu zwracało uwagę, że frontman wyraźnie oszczędzał głos i momentami miał trudności z wykonaniem najbardziej wymagających partii. Podobne obserwacje pojawiły się również w relacjach części mediów muzycznych.

Na szczęście już 21 lipca Bon Jovi pokazali, że był to jedynie chwilowy kryzys. Zespół powrócił z pełną setlistą, a Jon Bon Jovi od pierwszych minut brzmiał zdecydowanie pewniej i swobodniej. Wielu fanów zgodnie podkreślało po koncercie, że różnica względem występu sprzed dwóch dni była wyraźnie słyszalna, a wokalista odzyskał kontrolę nad głosem i znów czuł się na scenie bardzo komfortowo.

Siódmy koncert przyniósł również kolejne zmiany w repertuarze. Po raz pierwszy podczas Forever Tour zespół wykonał numer „I’ll Sleep When I’m Dead”, poprzednio wykonany na żywo 30 kwietnia 2022 roku, a także „Raise Your Hands”, które Bon Jovi zagrali po raz pierwszy od 21 lipca 2019 roku. Oba utwory doskonale wpisały się w dynamiczną drugą część koncertu i zostały bardzo entuzjastycznie przyjęte przez publiczność. W secie utrzymano również wprowadzone wcześniej „Let It Rain”, „Limitless”„Whole Lot of Leavin’”, a także przywrócono nie zagrane 2 dni wcześniej „Red, White and Jersey”, „Wanted Dead or Alive” oraz finałowe „Always”, dzięki czemu był to jeden z najbardziej rozbudowanych i różnorodnych koncertów całej nowojorskiej rezydencji.

Po siedmiu koncertach w Madison Square Garden Forever Tour pozostaje jednym z najważniejszych wydarzeń rockowych koncertowego lata 2026. Muzycy Bon Jovi nie tylko stopniowo rozwijają swą koncertową setlistę, ale przede wszystkim udowadniają, że nawet w obliczu chwilowych trudności swojego lidera wciąż potrafią dostarczyć emocji, które od ponad czterech dekad przyciągają do zespołu kolejne pokolenia fanów. A jeśli występ z 21 lipca jest zapowiedzią tego, co ma przynieść finał nowojorskiej rezydencji, fani mogą z optymizmem czekać na dwa ostatnie koncerty w Madison Square Garden.

Może Ci się również spodobać...

0

Dodaj komentarz