
Bon Jovi w Madison Square Garden. Foto: Facebook MSG
Jeszcze w czwartek fani Bon Jovi z niepokojem obserwowali, jak Jon Bon Jovi przedwcześnie kończy koncert w Madison Square Garden, nie kryjąc rozczarowania własną dyspozycją. Po niedzielnym wieczorze wszelkie obawy można odłożyć na bok. Wokalista wrócił na scenę w świetnej formie, a finałowy, dziewiąty koncert nowojorskiej rezydencji zakończył się prawdziwą celebracją rocka rodem z New Jersey – z niespodziewanym udziałem Bruce’a Springsteena!
Przypomnijmy, że podczas przedostatniego koncertu, 23 lipca, Jon Bon Jovi był zmuszony przerwać występ po zaledwie 90 minutach. Później potwierdzono, że lider zespołu zmagał się z infekcją zatok, choć wśród fanów pojawiły się również obawy o nawrót problemów ze strunami głosowymi, które kilka lat temu wymagały skomplikowanej operacji. Sam wokalista przepraszał publiczność, prosząc o zachowanie biletów i zapowiadając, że zespół postara się zrekompensować skrócony koncert.
Na szczęście finałowy występ rozwiał wszelkie wątpliwości. Jon od pierwszych minut brzmiał zdecydowanie pewniej niż podczas pechowego koncertu sprzed trzech dni, a zespół zaprezentował 19-utworową setlistę pełną największych przebojów. Publiczność usłyszała między innymi „You Give Love a Bad Name”, „It’s My Life”, „Livin’ on a Prayer”, „Keep the Faith” i „Bad Medicine”, ale nie zabrakło również materiału z najnowszego albumu „Forever”.
Jedną z największych niespodzianek wieczoru był koncertowy debiut „The People’s House”, singla nagranego wspólnie z duetem The War and Treaty, który po raz pierwszy zabrzmiał na żywo podczas Forever Tour. Do programu powróciły również „In These Arms” oraz „Raise Your Hands”, dzięki czemu finał rezydencji miał wyjątkowy charakter.
Prawdziwa eksplozja emocji nastąpiła jednak dopiero podczas drugiego bisu. Jon Bon Jovi zaprosił na scenę swojego wieloletniego przyjaciela, Bruce’a Springsteena, przedstawiając go jako „króla wielkiego stanu New Jersey”. Obaj członkowie Rock and Roll Hall of Fame najpierw wspólnie wykonali przebój Bon Jovi „Who Says You Can’t Go Home”, a następnie zakończyli koncert piosenką „The Promised Land” z repertuaru Springsteena. Nagrania z występu pokazują, że obaj muzycy świetnie bawili się na scenie, dzieląc z publicznością radość z tego wyjątkowego momentu.
Dziewiąty koncert był jednocześnie ostatnim zaplanowanym występem Bon Jovi w ramach rezydencji w Madison Square Garden. Na razie nie wiadomo jednak, kiedy odbędzie się koncert rekompensujący skrócony występ z 23 lipca. Zgodnie z zapowiedzią Jona Bon Joviego fani powinni zachować swoje bilety, a szczegóły mają zostać ogłoszone w późniejszym terminie.
Jeśli całą nowojorską rezydencję można podsumować w dwóch słowach, będzie to emocjonalny rollercoaster. Od stopniowo rozwijanej setlisty i powrotu długo niewykonywanych utworów, przez chwilowy kryzys związany z infekcją wokalisty, aż po triumfalny finał z udziałem Bruce’a Springsteena. Bon Jovi udowodnili, że mimo przeciwności losu wciąż potrafią dostarczyć swoim fanom koncerty, o których będzie się mówiło jeszcze przez długi czas.

0