Triumfalny powrót do Wiednia

© britishrockcc (IG)

Wiedeń jest jednym z tych miejsc w Europie, które panowie z Bon Jovi ukochali najbardziej. Począwszy od 1993 roku, zespół z New Jersey siedmiokrotnie odwiedzał to piękne miasto – dawne centrum ogromnej monarchii habsburskiej i obecną stolicę Austrii.

Pyszna kawa, słynne torciki Sachena, sznycelki i kiełbaski, a wszystko to podawane w zabytkowych uliczkach pamiętających jeszcze czasy cesarza Franciszka Józefa I i jego słynnej żony Sissi – czy mając takie perspektywy spędzania wolnego czasu da się siedzieć w pokoju i chorować? Chyba oczywiste, że nie! Nic dziwnego, że nawet osłabiony w ostatnich dniach Jon wyściubił wreszcie nosa z hotelu i wraz ze swym druhem Obie’m w przeddzień koncertu ruszył na podbój habsburskiej starówki, po drodze nie odmawiając fanom wspólnych fot.

View this post on Instagram

Bon Bons and Obie too. Hello Vienna.

A post shared by  Jon Bon Jovi (@jonbonjovi) on 

Skoro ze zdrowiem lidera zespołu było już dużo lepiej, niż w Zurychu, Warszawie i Werchter, fani mogli się spodziewać długiego koncertu – na pewno dłuższego, niż ostatni w Belgii. Zanim jednak mogli się przekonać, co na ten wieczór przygotowali Jon i spółka, na scenie pojawiły się 2 inne zespoły: Skid Row i dobrze nam znany Switchfoot.

Pierwsza z tych grup ma wieloletnie powiązania z Bon Jovi: na jej czele stoi przecież niezmiennie od 30 lat pierwszy gitarzysta naszego ulubionego zespołu, Dave „Snake” Sabo, i swego czasu oba zespoły jeździły we wspólne trasy (podczas których dochodziło ponoć między jego członkami do niezłych kłótni). Chociaż od dłuższego czasu głosem Skid Row nie stoi już charyzmatyczny Sebastian Bach, to zespół wciąż potrafi zagrać świetny koncert (czego dowiódł choćby w 2014 roku w warszawskiej Progresji). W stolicy Austrii grupa nie dostała wiele czasu, dlatego jej set ograniczył się do siedmiu piosenek, wśród których znalazły się największe hity z początków jej działalności – w tym słynne „I Remember You”„Youth Gone Wild”. I tylko co poniektórzy fani wyrażali żal, że (jak się później okazało) nie skorzystano z okazji na symboliczny wspólny występ Snake’a z Bon Jovi i choćby jedną piosenkę zagraną razem. Cóż, czasem pomysły, które wydają się oczywiste, jednak nie przychodzą do głowy głównym zainteresowanym 😉

Po występie Skid Row scenę w swe posiadanie objął Switchfoot. Grupa z Kalifornii zaprezentowała Austriakom podobny zestaw utworów, co kilka dni temu w Warszawie. Nagrań z ich występu jeszcze w sieci nie ma, jednak wpis, jaki zamieścili na Facebooku, każe nam sądzić, że wspólny występ z dwiema legendarnymi kapelami z New Jersey wywarł na nich ogromne wrażenie:

https://www.facebook.com/switchfoot/videos/449575832547458/

Wreszcie o 20:30 (identycznie jak w Warszawie!) przyszedł czas na Bon Jovi. Zespół ewidentnie czuł się na narodowym stadionie Austrii, Ernst-Happel-Stadion, jak w domu – co podkreślił sam Jon, rzucając na początku koncertu „It feels like a home game!”. Lider zespołu był wyraźnie w dobrym humorze – być może wpływ na to miała informacja, że wyrównał rekord legendarnych The Rolling Stones w ilości w pełni wyprzedanych występów na tym ogromnym obiekcie. Oba zespoły mają teraz na koncie po 5 sold-outów na Ernst-Happel-Stadion – ciekawe, który z nich jako pierwszy zrobi to po raz szósty?

Jeśli chodzi o setlistę, to obyło się ponownie bez większych zaskoczeń – warto jednak wspomnieć o zagranym po raz szósty w tym roku „God Bless This Mess” oraz zaprezentowanym po raz ósmy „These Days”, którym to utworem Jon i spółka otworzyli tym razem bisy. Mimo braku niespodzianek, koncert spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem fanów i prasy – relacje z tego występu (sprawdźcie choćby TUTAJ) są naprawdę pozytywne!

Obszerne fragmenty koncertu w Wiedniu obejrzycie poniżej:

Kolejny koncert Bon Jovi już jutro – grupa pozostaje w Austrii i przenosi się do kameralnego Klagenfurtu.

Mateusz Godoń

Wieloletni fan Bon Jovi, w redakcji bonjovi.pl od 2005 roku. Dziennikarz muzyczny współtworzący portal wyspa.fm, a także fanpage The Rolling Stones Polish Fanclub, Lenny Kravitz Poland i Ricky Martin Poland. W wolnym czasie kibicuje Legii z wysokości trybuny zwanej Żyletą i czyta powieści historyczne.

Może Ci się również spodobać...

0

Dodaj komentarz