Monachium, 24.05.2008, By Sheri Black Velvet

Bon Jovi w Polsce

Bon Jovi – Olympia Monachium Stadion, 24.05.08
By Shari Black Velvet

Deszcz w Hiszpanii może dziwić, ale deszcz w Monachium pada za każdym razem, gdy gra tam Bon Jovi-albo tak mi się wydaje. Dziś jest cudowny dzień – dużo słońca i ogólnie dobrej pogody – aż do chwili, gdy wszystko się nagle zmienia i niespodziewany ulewny deszcz moczy nas wszystkich. Pierwsza połowa koncertu mija nieźle, jest przede wszystkim sucho… – mamy „Lost Highway”, „Born To Be My Baby”, „You Give Love A Bad Name” a pogoda wciąż ma się nie najgorzej. „Mam mrówki w spodniach”- oświadcza Jon podczas wykonywania ‚I’ll Sleep When I’m Dead”. „Jestem w jednym z tych nastrojów…” powiedział zanim zachęcił Richie’ego, by zacząć coś mniej znanego ..you gotta beggin me for…”Mercy” i „Start Me Up”.

„Always” wywołało jedną z największych owacji tego wieczora i dziś to Jon oklaskuje i kłania się Richie’emu po imponującej solówce. Kiedy rozpoczynają ‚In These Arms’ jedna z fanek pokazuje Jonowi baner, aby pozwolił Davidowi zaśpiewać dla niej tę piosenkę, na co Jon przystaje ochoczo. I to właśnie wtedy zaczyna znów moczyć nas deszcz…na początku to parę kropel, z czasem jednak jest coraz gorzej. Jon żartuje, że bez deszczu-to nie byłoby Monachium i to jak prysznic z 72.000 najblizszych znajomych. Tłum szaleje, gdy słyszy pierwsze dżwieki „Hey God”. Następnie Richie spiewa „I’ll be there for you” .

Po „Have A Nice Day” i „Bad Medicine” dobiega końca główna część występu, gdy wszyscy słyszymy końcowe „Livin on a Prayer”
Po paru chwilach zespół powraca na scenę, aby zagrać „I Love This Town”, „Twist & Shout” i „Wanted Dead Or Alive”

To już koniec. Ostatni ukłon przed publicznośćią, która domaga się więcej. Skłania to zespół do małej dyskusji, po czym Jon oświadcza, iż „Nie chce wracać do domu”. Zespół daje jeszcze fanom zgromadzonym na stadionie w Monachium wspaniałą wersję „Blood On Blood” i tym samym kończy drugi niemiecki koncert. Jak zawsze- Monachijskie show okazało się wartym uczestnictwa występem– a deszcz dał nam trochę więcej rozrywki. Każdy wraca do domu przemoczony, ale naprawdę bardzo szczęśliwy.

Agata Matuszewska

wieloletnia redaktorka i bratnia dusza bonjovi.pl; fotograf z zawodu i zamiłowania; sztucznie ruda na głowie, w sercu ruda naturalnie; miłośniczka muzyki, astronautyki, psów i podróży. zagorzała fanka gier komputerowych i wszystkiego co geekowskie.

Może Ci się również spodobać...

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się z naszą polityką prywatności i plików cookies. Dowiedz się więcej...

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close