Minął rok…

Dziś rano zdałem sobie sprawę z banalnej prawdy. Czas biegnie nieubłaganie i nie da się go zatrzymać. Choćbyśmy chcieli z całych sił i tak wobec czasu jesteśmy bezsilni. W kalendarzu widnieje data 19.06.2014 r. Tak, to już minął rok od jednego z najpiękniejszych dni w moim życiu. Coś, co przez kilkanaście lat było tylko niewinnym marzeniem, stało się rzeczywistością w tamtą pamiętną, upalną środę.

Wspominając te cztery dni między 18 a 21 czerwca, które spędziłem w Gdańsku dochodzę do głębszych wniosków. Ten zespół mnie muzycznie ukierunkował. Kim byłbym dzisiaj gdyby nie przypadkowe zaznajomienie się z „Keep The Faith” w wersji „kasetowej” te kilkanaście lat temu? Czy inaczej odczuwałbym muzykę i wszystko co z nią związane, gdyby wtedy nie uderzyła mnie niesamowita energia i luz płynący z głośników wysłużonego, domowego magnetofonu? Bon Jovi to dla mnie zdecydowanie więcej niż zespół. To zdecydowanie więcej niż grupa muzyków odtwarzająca poszczególne partie podczas występów na żywo. Towarzyszą mi przez większą część życia, w chwilach radosnych i tych bardziej smutnych. Można powiedzieć, że w pewnym sensie stali się częścią mnie.

Pamiętam doskonale moment zarejestrowania się na forum bonjovi.pl. Były to czasy początku akcji Destination Poland. Wtedy mało kto dawał temu projektowi jakiekolwiek szanse. Jak czytam teraz swoje posty z tamtego okresu, da się wyczuć pewną naiwność i nie do końca zrozumienie zasad rządzących biznesem muzycznym.

Kiedy na oficjalnej stronie Bon Jovi podano informację o tym, że kolejne miejsca, które odwiedzi zespół podczas trasy Because We Can – The Tour będą ogłaszane stopniowo napisałem w newsie (22.10.2012) na stronie głównej „[…]Premiera nowego albumu zapowiedziana jest na wiosnę przyszłego roku. Jednocześnie na oficjalnej stronie zespołu pojawiła się plansza z napisem „The Countdown Is On…” Krążą spekulacje, że jest to odliczanie do ujawnienia szczegółów dotyczących dat i miejsc, które będą gościć legendarną grupę z New Jersey. Czy znajdzie się wśród nich Polska? Czy mamy szansę?”.

[Foto1]

Podświadomie czułem, że podczas trasy promującej album „What About Now” będzie mi dane w końcu spełnić marzenie zobaczenia Bon Jovi na żywo. Początkowo planowałem wyjazd na koncert do Berlina, gdzie zespół miał zagrać na Stadionie Olimpijskim 18.06.2013 r.

Podczas przeglądania forum natknąłem się na post użytkownika djpj, któremu początkowo nie chciałem dawać wiary, jakoby Bon Jovi mieli odwiedzić Polskę. Pytań było wiele. Czy w tej informacji jest choć trochę prawdy? Ileż to już razy wydawało się, że w końcu uda się zaprosić zespół do Polski by ostatecznie pozostać przy aż za dobrze znanym uczuciu rozczarowania. Tym razem miało być jednak inaczej…

Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o 5.11.2012 r. kiedy to nerwowo odświeżając w telefonie stronę internetową agencji koncertowej Prestige MJM moim oczom ukazała się informacja tak trudna do uwierzenia – Bon Jovi, mój ukochany zespół miał odwiedzić Polskę i zagrać w Gdańsku!! Jestem pewien, że wtedy wszyscy odczuwaliśmy to samo: euforię, radość, niedowierzanie itp.

Pamiętam doskonale przygotowania do wyjazdu, poszukiwania i rezerwację noclegu, organizację transportu do i z Gdańska. Pamiętam również ogrom pracy jaki, jako redakcja www.bonjovi.pl, włożyliśmy by akcje przywitania zespołu w Polsce tak pięknie się udały. Dzięki współpracy fanów, Was wszystkich udało się pokazać jak bardzo kochamy ten zespół.

[Foto2]

Gdańsk jest pięknym miastem, pełnym zabytków, miejsc wartych odwiedzenia. Będąc autorem serii pt. „Uroki Gdańska” udało mi się zwiedzić tylko małą ich część. To co cenię sobie jednak o wiele bardziej to fakt, że było mi dane poznać „na żywo” tak wiele osób, którym zespół Bon Jovi również nie jest obojętny. Spotkanie „przedkoncertowe” 18.06.2013 r. w jednym z gdańskich lokali było dla mnie trochę nierzeczywiste. Oto w piękny, czerwcowy wieczór, w przeddzień koncertu siedziałem przy jednym stole z fanami z całej Polski, którzy dzielili ze mną te wspaniałe chwile. Przyznaję, że byłem lekko przybity historią z Samborą i tym, że straciłem szansę zobaczenia Bon Jovi w pełnym składzie być może już bezpowrotnie. Nie do końca uspokajały mnie słowa Jovizny, że koncert będzie na pewno niezapomniany i że mimo wszystko nie powinienem się martwić. Czas pokazał, że miałaś 100% racji…

Widząc jak reszta ekipy www.bonjovi.pl zasuwa na obiekcie PGE Arena na długo przed otwarciem bram tak, by wszystko było dopięte na ostatni guzik wiedziałem, że uczestniczę w wydarzeniu w Polsce bez precedensu. Oto do kraju nad Wisłą miał zawitać zespół dając tu koncert po raz pierwszy w swojej 30 letniej karierze. Jak nas odbiorą? Jaka będzie frekwencja? Jak zareagują na nasze fanklubowe niespodzianki? Czy Jon założy podarowaną mu koszulkę Reprezentacji Polski w piłce nożnej?

Obaw było wiele. Żadna z nich się nie spełniła. To był piękny, niezapomniany wieczór. Przez te kilka chwil całkowicie zapomniałem o troskach codziennego życia. Liczyła się tylko jedność – jedność z zespołem i z ponad 30 tysiącami osób, które wypełniły gdański obiekt i śpiewały na całe gardło. Gdy Jon wyszedł na scenę w takt pierwszych dźwięków „Thats What The Water Made Me” chciałem by ktoś mnie uszczypnął. Nie sposób opisać tu w kilku zdaniach wszystkiego co się wtedy wydarzyło. Najmocniej zapamiętam na pewno rozwiniętą flagę na „Born To Be My Baby” i reakcję Jona, eksplozję chóralnego śpiewu publiczności podczas „Its My Life”, ciszę jaka zapadła tworząc niepowtarzalny klimat wraz z pierwszymi dźwiękami „You Want To Make A Memory”, wspaniałą i spontaniczną reakcję publiki na refren „Because We Can”, koszulkę Reprezentacji Polski, w której Jon wyszedł na encore, czy w końcu tą specyficzną, radosną atmosferę, która udzielała się zespołowi bawiącemu się równie dobrze co zgromadzeni na stadionie widzowie.

Nie zapomnę również, gdy po koncercie spotkałem Agatę BJ i Joviznę. Wiedziałem co czuły bo sam czułem to samo. Nie musieliśmy nic mówić. Jednym słowem to był piękny dzień, którego nie zapomnę do końca życia. Idealnym zwieńczeniem pobytu w Gdańsku był II Oficjalny Zlot Fanów Bon Jovi w gdańskim klubie Parlament.

Co prawda czasu nie da się cofnąć, ale w ten jeden dzień – 19.06.2013 r. czułem się tak jakby się zatrzymał.

Zachęcamy do podzielenia się swoimi wspomnieniami w odpowiednim temacie na forum i niezmiennie zapraszamy do udziału w konkursie.

Sprawdź temat na forum

Może Ci się również spodobać...