Jon Bon Jovi dla Readers Digest

Minęły już prawie trzy dekady odkąd piosenka Runaway rozpoczęła wielką przygodę Jona Bon Jovi z muzyką. Frontman grupy Bon Jovi nadal ma ten młodzieńczy urok, którym w przeszłości hipnotyzował fanki na koncertach. Teraz sam przyznaje, że się zmienił. Jest ojcem czwórki dzieci i cieszy się, że już niedługo ruszy w nową trasę koncertową.

Readers Digest: Miałeś zwolnić w 2009 r. co się zatem stało, że zmieniłeś plany, a światło dzienne ujrzał nowy album?

JBJ – Kłamałem (śmiech), tak naprawdę mieliśmy nagrać jedynie trzy piosenki na album Greatests Hits. Jednak wydarzenia na świecie spowodowały, że poczuliśmy natchnienie do zrobienia czegoś nowego.

RD – Album różni się muzycznie od tego co tworzyliście przez ostatnie 20 lat. szczególnie mam tu na myśli aranżację. Słychać w tym nieco inspirację twórczością Coldplay.

JBJ – Tak, mamy kilka chwytliwych piosenek jak „We Werent Born To Follow”, która ma nasz optymistyczny styl. To bez dwóch zdań album rockowy, z przesłaniem. Ameryka po ośmiu latach rządów Busha znów uwierzyła w moc przemian pod przywództwem Obamy.

RD – Czy ta euforia, która towarzyszyła zaprzysiężeniu Baracka Obamy nadal się w USA utrzymuje?

JBJ – Oczywiście, nastroje nie są może identyczne porównując z tym co działo się na początku. I mówiąc szczerze jestem tym trochę zniesmaczony. Mam na myśli polityków z przeciwnego obozu politycznego czekających tylko na potknięcie obecnej ekipy i wytykanie błędów, które mogą im przysporzyć wzrost poparcia.

RD – Możesz dać jakiś przykład?

JBJ – Prezydent ciężko pracuje nad wprowadzeniem reformy zdrowotnej w Ameryce. Miliony ludzi w Stanach nie są objęci ubezpieczeniem zdrowotnym. I tutaj napotyka opór ze strony grup, którym niezmienianie obecnego stanu jest na rękę bo mają z tego pieniądze. Dlatego krytykują zmiany. Nie akceptuję twierdzeń, że skoro w Kanadzie, czy Wlk. Brytanii podobny system, do tego który chce wprowadzić Obama nie sprawdził się, to nie sprawdzi się też w Ameryce.

RD – CZy Hilary Clinton boryka się z podobnymi problemami?

JBJ – Pewnie! Każdy na jej miejscu miałby problemy. To jest problem. Demokraci coś proponują – Republikanie od razu wściekle atakują. Powiem więcej, kiedyś jeszcze, gdy senator Kennedy żył była jakaś wyraźna linia podziału. Teraz jest inaczej. Niektórzy Amerykanie stracili szacunek do urzędu Prezydenta jakim był obdarzany przez tyle lat. Teraz każdy może sobie założyć bloga i ponarzekać na ubiór, czy fryzurę głowy państwa. To istne szaleństwo.

RD – O czym jest „We Werent Born To Follow”?

JBJ – Dotyka wielu problemów jak reelekcja Mahmouda Ahmadinejada w Iranie. To ma być piosenka dla tych wszystkich ludzi, którzy mają coś do powiedzenia, chcą się podzielić ze światem swoją dezaprobatą, a często nie mają jak tego zrobić. Tak jak młodzi Irańczycy, którzy giną za swoje przekonania (wątpliwości co do uczciwości ostatnich wyborów prezydenckich w Iranie).

RD – Czy Amerykanie powinni wkroczyć do Iranu?

JBJ – Jak na razie udało się tego uniknąć i bardzo dobrze. Trzeba mieć szacunek do innych kultur i rządów. No i zawsze trzeba być ostrożnym jeśli chodzi o kogoś takiego jak Ahmadinejad.

RD – Czy to znaczy, ze politycy i wojskowi powinni trochę więcej podróżować, tak jak Ty?

JBJ – Pewnie, mniej niż jedna trzecia Amerykanów w ogóle ma paszport. Szczęśliwie, nam udało się zwiedzić kawał świata. Można powiedzieć, że byliśmy i jesteśmy takimi quasi – ambasadorami amerykańskiej popkultury.

RD – Czy możesz sobie wyobrazić, że kiedyś w przyszłości będziesz politykiem?

JBJ – Chyba żartujesz…nie mam zbyt grubej skóry…

RD – Czyli raczej koncentrujesz się na tym co umiesz najlepiej – przewodzeniu muzycznej grupie, która od 26 lat wciąż utrzymuje się na szczycie?

JBJ – Dokładnie, trudno jest wejść do tego kręgu i jeszcze trudniej się z niego wydostać.

RD – Coś na kształt udanego małżeństwa tyle, że bez seksu?

JBJ – Tak.. to jest jak małżeństwo, rodzina. To dobre miejsce do przebywania.

RD – Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym ile jeszcze zamierzasz to wszystko ciągnąć?

JBJ – Nie mam żadnego ciśnienia, by zostać kolejnym Mickiem Jaggerem i grać do sześćdziesiątki, ale jeszcze nie czuję, że czas skończyć.

RD – Czy boisz się starości?

JBJ – Trudno mi uwierzyć, że mam już 47 lat ponieważ wciąż czuję się jakbym miał 18. Jestem pewien, że wiele osób w moim wieku powie Ci to samo.

RD – Co z problemem wypadających włosów, z którym faceci w Twoim wieku muszą się zmierzyć? Media ostatnio donosiły, że poddajesz się specjalnym masażom, by temu zapobiec.

JBJ – Chciałbym, ale moja żona wcale nie jest chętna, by masować mi głowę. Jeszcze bardziej zawstydzające byłoby pozwolić się masować przez jakąś młodą, seksowną dziewczynę. Wciąż mam swoje włosy. Robią się siwe. Myślę, że to przez ten stres.

RD – Jednak pomimo tego jesteś typem faceta, który wciąż poszukuje nowych wyzwań.

JBJ – Myślę, że mam to gdzieś w sobie zakodowane. Mnie nigdy nie satysfakcjonuje jednorazowy sukces. On mnie tylko motywuje do jeszcze cięższej pracy.

RD – Skończyłeś z aktorstwem na dobre? Czy to takie Twoje osobiste Waterloo?

JBJ – Tak, skończyłem z tym.

RD – Patrząc z perspektywy tych wszystkich rzeczy, których doświadczyłeś, jak teraz byś opisał swoją pierwszą pracę – sprzedawca damskich butów? Wstydzisz się tego?

JBJ – Wcale

RD – Byłeś dobrym sprzedawcą?

JBJ – Okropnym! Większość czasu spędziłem na staniu z rękami w kieszeni i czyszczeniu toalet. Jednak momenty kiedy klęczałem przed jakąś śliczną dziewczyną były czymś wyątkowym.

Wywiad dla Readers Digest.com, Marcel Anders, styczeń 2010 r.

Agata Matuszewska

bratnia dusza bonjovi.pl aktywna nieprzerwanie od 2003 roku, redaktorka serwisu od 2005 roku; fotograf z zawodu i zamiłowania; sztucznie ruda na głowie, w sercu ruda naturalnie; miłośniczka muzyki, astronautyki, psów i podróży. zagorzała fanka gier komputerowych i wszystkiego co geek kochać może!

Może Ci się również spodobać...