Bon Jovi

Bon Jovi w Polsce

Uroda z reguły pomaga. Niestety nie w świecie rockowym. Obdarzony przez naturę obliczem zniewalającym wszystkie istoty płci pięknej, Jon Bon Jovi przez wiele lat traktowany był przez krytyków i kolegów po fachu jako rockman mało poważny – ot, taki piękniś dla dziewczynek… Grunt jednak to nie przejmować się opiniami i robić swoje!

Być może cały sukces w tym, aby nie wierzyć opiniom. „Gdyby nie to, że gram w zespole rockowym, żadna dziewczyna nigdy nie zwróciłaby na mnie uwagi. Jestem przecież całkiem przeciętny” – powiedział Jon w jednym z wywiadów. Fanki raczej nie podzielają jego opinii. Czego, jak czego, ale wielbicielek nigdy mu nie brakowało i… potrafił to wykorzystać! Pierwsza zauroczona nim kobieta była jego ciocią,która załatwiła mu pracę w studiu nagraniowym. Jon wyrabiał tam zwykłą normę, a po godzinach nagrywał własne piosenki. Gotowy materiał wysłał na radiowy konkurs młodych talentów, gdzie znalazł kolejną fankę przewodniczącą jury. Zwycięstwo miał więc w kieszeni, a razem z nim kontrakt z potężną wytwórnią płytową. Pozostało jedynie znaleźć towarzyszy przyszłej przygody. David Rahbaum, klawiszowiec, znał Jona znał Jona od czasów szkolnych i pracował z nim nad pierwszymi piosenkami. Basistę Aleca Johna Sucha i drugiego gitarzystę zgarnęli z koncertu kapeli The Message, a perkusista Tico Torres spotkał Jona w studiu nagraniowym jego wujka. Nazwa grupy od początku nie podlegała dyskusji i wskazywać miała, kto będzie grał pierwsze skrzypce w kapeli – Bon Jovi.

Początki były wyjątkowo łatwe – dostali propozycję zagrania razem z ówczesnymi sławami – ZZ Top, Scorpions, Kiss i w taki sposób zaznajomili ze sobą amerykańską publiczność. Najwyraźniej spodobali się, bo debiutancki album znalazł ponad milion nabywców. Nie obyło się jednak bez wyrzeczeń. Praca nad płytą pozbawiła Jona szansy na karierę filmową – musiał zrezygnować z roli w głośnym obrazie „Footloose”. Odbił to sobie z nawiązką piętnaście lat później, kiedy to w ciągu kilkunastu miesięcy zagrał w sześciu filmach. Dla sprawiedliwości należy dodać, że tylko jeden z nich „Księżyc i Valentino” (partnerowały mu tam Whoopi Goldberg i Elizabeth Perkins) odniósł sukces – ale to już zupełnie inna historia.

Sukces rozleniwia – i tak też się stało z Bon Jovi. Ich drugi album został przyjęty bez entuzjazmu i trzeba go było ratować przed klapą potężną trasą koncertową, a i to mało pomogło. Pracę nad kolejnym krążkiem potraktowali więc wyjątkowo poważnie. „Slippery When Wet” to zdecydowanie największe ich osiągnięcie, przede wszystkim – komercyjne. Do dzisiaj album ten rozszedł się w nakładzie ponad 25 milionów egzemplarzy i aż trudno uwierzyć, że… mógł się w ogóle nie ukazać. Tytuł, choć spotykany codziennie na jezdniach Ameryki (można go przetłumaczyć jako ostrzeżenie „jest ślisko”), został wymyślony podczas wizyty zespołu w pewnym nocnym klubie, gdzie tancerki mydliły sobie piersi i polewały je wodą. Inspirację tę zdradził pierwotny projekt okładki – zbliżenie kobiecego biustu. W sprawę wmieszały się jednak feministki i w ten sposób okładka jest zupełnie inna. Cóż – i tak najważniejsza jest muzyka!
B Znowu na fali – po wydaniu „Slippery…”, Bon Jovi odbyli triumfalne tournee po Ameryce, występując m. in. na festiwalu Monsters of Rock. Tam Jonowi przytrafiła się niemiła przygoda z Metallicą – kiedy chciał im zaproponować wspólny koncert, w odpowiedzi usłyszał stek wyzwisk. Jak się okazało, tego samego dnia helikoptery ekipy Bon Jovi skutecznie zagłuszyły połowę występu Metallici, co niezbyt miło usposobiło członków zespołu do naszego pięknisia. Ze współpracy wyszły nici trasa koncertowa trwała jednak nadal, zamykając się w rekordowej liczbie 200 widowisk. Wydawałoby się, że po takich trudach zespół powinien wypocząć? A skąd! Natychmiast po powrocie do domu, panowie zabrali się za kolejną płytę, a następnie wyruszyli w swiatowe tym razem tournee, zakończone spektakularnym koncertem na Łużnikach w Moskwie. W sumie przebywali ze sobą ponad trzy lata bez przerwy – dzień i noc. Nic więc dziwnego, że po zakończeniu trasy, postanowili podarować sobie…

Dłuższe wakacje – Oczywiście pracoholik Jon wykorzystał je na zrealizowanie solowych projektów – nagrał solową płytę z piosenkami do filmu „Młode Strzelby II” i nawet zagrał w nim przez moment. Dosłownie. Cała scena z jego udziałem trwała niecałe 20 sekund! Krążek był nieco dłuższy i przyniósł Bon Jovi’emu nagrodę Złotego Globu oraz nominację Grammy. Liderowi BJ udało się także zapełnić swoją twarzą okładki brukowców, które przy okazji teledysku do świątecznej piosenki „Please Come Home For Christmas”, rozpisywały się o jego romansie z modelką Cindy Crawford. Szybko jednak okazało się, że żona Jona – Dorothea nie dosć, że była obecna na planie filmowym, to jeszcze czuwała nad tym, aby zdjęcia wypadły dość erotycznie. Kto nie chciałby takiej żony?

Ostatnie lata – w karierze grupy trudno nazwać złotymi – albumy „Keep The Faith” i „These Days” sprzedały się średnio, zdecydowanie lepiej odbierano zespół na koncertach, zwłaszcza w Europie. Inaczej rzecz się ma z solową karierą Jona – za swoją płytę „Destination Anywhere” zdobył kilka prestiżowych nagród, tonie w propozycjach filmowych i przebiera w ofertach koncertowych – ostatnio na przykład wystąpił z samym Luciano Pavarottim! Niedługo będzie można także pić colę ze specjalnej puszki z twarzą Jona oraz posłuchać jego nowej płyty o roboczym tytule „Sex Sells”. Prawie tak samo pracowity Richie Sambora własnie promuje solowy album „Undiscovered Soul”, Alec jakis czas temu postanowił zrobić sobie przerwę, a Tico zajęty jest dementowaniem pogłosek o romansie swej żony (modelki Evy Herzigowej) z Leonardem DiCaprio. Wszyscy razem mają się spotkać na początku 1999 roku, aby sprawdzić, czy chce im się jeszcze nagrać cos wspólnie. Wszystkim fanom grupy życzymy, aby z tego spotkania wyciągnięto pozytywne wnioski.

XL, 1998

Agata Matuszewska

bratnia dusza bonjovi.pl aktywna nieprzerwanie od 2003 roku, redaktorka serwisu od 2005 roku; fotograf z zawodu i zamiłowania; sztucznie ruda na głowie, w sercu ruda naturalnie; miłośniczka muzyki, astronautyki, psów i podróży. zagorzała fanka gier komputerowych i wszystkiego co geek kochać może!

Może Ci się również spodobać...