Świąteczny prezent od bonjovi.pl

Święta Bożego Narodzenia za pasem. By umilić Wam ten czas gorączkowych przygotowań do jutrzejszej wieczerzy mamy dla Was już dziś nie lada prezent. Poniżej prezentujemy pełne, polskie tłumaczenie wywiadu jakiego Jon Bon Jovi udzielił magazynowi The Time w listopadzie 2012 r. Wywiad w całości dostępny był tylko dla posiadaczy internetowej subskrypcji magazynu. Poniższy materiał został przygotowany wyłącznie dla bonjovi.pl. Życzymy Wesołych Świąt i zapraszamy do lektury.

Jon Bon Jovi udzielił wywiadu Hilary Rose na temat swojej rodziny i tego dlaczego uważa swoje życie za jedną, wielką balangę.

Jedną z wielu dobrych rzeczy bycia gwiazdą rocka jest przebywanie wśród ludzi, których zadaniem jest cię uszczęśliwić. W deszczowy poniedziałek w hotelu Savoy Jon promuje nadchodzącą trasę zespołu Bon Jovi – Because We Can. Jego współpracownicy opracowują mu dalszy porządek dnia.

„Wychodzę?”- pyta sam zainteresowany, ubrany w jeansy oraz koszulę odsłaniającą długi naszyjnik. „Gdzie tym razem? Jestem zmęczony…wezwijcie obsługę hotelową”.

Dużo czasu upłynęło od premiery przełomowego w karierze zespołu z New Jersey albumu Slippery When Wet. Facet, który kiedyś nieskrępowanie korzystał z życia, uroku pięknych kobiet oraz był kompanem zabaw szympansa Michaela Jacksona o imieniu Bubbles skończył w marcu 50 lat.

Czy jakoś specjalnie obchodził ten jubileusz?

JBJ – „Dzień jak każdy inny.”

HR – „Jesteś Jonem Bon Jovi, skończyłeś właśnie 50tkę i nie chciałeś z tej okazji wyprawiać przyjęcia, hucznie podkreślić tego wydarzenia?

JBJ – „Moje życie jest właśnie takim jednym wielkim przyjęciem – odpowiada nalewając sobie kawę. Ostatnią rzeczą jakiej potrzebowałem to kolejnego pieprzonego przyjęcia. Zrobiłem zupełnie na odwrót. Ten dzień spędziłem z rodziną. Tylko ja, żona i dzieci zgromadzeni wokół stołu przyozdobionego okolicznościowym tortem.”

Jak na pięćdziesięciolatka Jon wygląda świetnie. Skóra o odcieniu wyglądającym jakby nosił make-up, nienaganna fryzura – jego znak rozpoznawczy i biel uzębienia. Do tej pory zarzekał się, że nie podda się żadnym zabiegom upiększającym. Czy przekroczenie 50tki zmieniło coś w tej kwestii?

JBJ – „Nie. Nie jestem tym zainteresowany.”

HR – „Nie? Nawet malutkim zastrzykiem botoxu czy innego wypełniacza?”

JBJ – „Nie. Przysięgam na moje dzieci. To się nigdy nie zdarzyło. To się kłóci z tym kim jestem, z moim wewnętrznym ja.”

HR – „Czy jesteś za stary by być „próżny”?

JBJ – „Musiałem odpuścić. W ten sposób Bóg przekazuje, że wszystko jest w porządku bo i tak spieprzył Twój wzrok. Nie wyglądasz tak dobrze jakbyś chciał, ale jednocześnie nie jest tak źle jak uważasz patrząc codziennie w lustro.”

Z drugiej strony przyznaje, że to jak wygląda jest istotne dla sukcesu jaki odniósł i cały czas odnosi zespół Bon Jovi.

JBJ – „Gdybym był łysy i gruby, ubrany w skórzane spodnie, z wielkim, tłustym brzuchem nie gralibyśmy na wielkich stadionach na świecie.”

Pewnie nie. W przyszłym roku to właśnie stanie się najważniejszą rzeczą jaką będzie robić…znów…w ramach trasy Because We Can.

JBJ – „Kiedy trasa The Circle Tour się zakończyła powiedziałem – „Mam nadzieję, że jestem na tyle mądry by zrobić sobie kilkuletnią przerwę. Widocznie nie jestem. Poleżałem sobie na plaży, poczytałem książkę. To mi jednak na długo nie wystarczyło. Siedzenie przed TV na dłuższą metę by mnie zabiło. Nie jestem tego typu osobą. Nie robimy już tras po 240 koncertów. Nie mówię tego dlatego, że lubię życie na walizkach. Lubię mieć spokojną alternatywę dla szalonego,
koncertowego trybu życia.”

Na tą spokojną alternatywę składa się czworo dzieci oraz żona Dorothea Hurley. Mieszkają w domu w Soho – dzielnicy Nowego Jorku. Jon poznał swoją wybrankę w szkole. Ich związek przetrwał już prawie 30 lat.

JBJ – „Z czasem jest łatwiej…tak…nie mam na co narzekać”

Kiedyś zwierzył się, że w pracy to on jest „prezesem firmy”, a kto dzierży ten obowiązek w domu?

JBJ – „Też ja.”

HR – „Naprawdę?”

JBJ -po chwili zastanowienia – „Nie”

Jego najstarsze pociechy Stephanie – 19 lat oraz Jesse – 17 opuściły rodzinne gniazdo bądź dopiero się do tego szykują, by rozpocząć naukę na uniwersytecie. W domu zostaną więc tylko Jacob (10 lat), i Romeo (8 lat).

JBJ – „No to teraz domem zawładnie dzieciarnia. Z dużymi pociechami możesz pogadać jak z dorosłymi. Natomiast młodszym w głowie tylko gry wideo itp. To sprawia, że czasami mam wielką ochotę po prostu wyskoczyć z okna.”

Większość ojców ma opory przed wypuszczeniem swojej pierworodnej córki w świat i pozwolić jej żyć na włąsną rękę. (wywiad przeprowadzany przed epizodem narkotykowym Stephanie – przyp. tłum.)

JBJ – „Dla mnie to było po prostu jak powiedzieć – No to do widzenia. Stephanie udała się na tzw. „Goodbye Tour” (śmiech).”

Ani ona, ani żaden z jej braci nie przejawiają zainteresowania muzyką. Nie pomogły przekonywania, że gra na pianinie czy gitarze może sprawiać ogromną przyjemność. Nie będzie więc żadnego jammowania ojca z synem. Czy Jon jest tym zawiedziony?

JBJ – „Jezu nie, ani trochę. Wychować czwórkę zdrowych dzieci to już osiągnięcie samo w sobie. W dodatku jeśli wyrosną na porządnych ludzi będziemy mogli z żoną powiedzieć, ze wygraliśmy, że się nam udało.”

Cztery lata temu żyli w domu w New Jersey, urządzonym we francuskim stylu. Jednak Jon postanowił, że warto przenieść się na drugą stronę rzeki.

JBJ – „Nowy Jork daje dużo więcej możliwości. Czy to dobrze, że moje dzieci przenoszą się do większego miasta? Miasta tętniącego życiem 24 h/dobę? Patrzę na to w kategoriach eksperymentu. Na pewno dam ci znać czy się udało. Jeżdżą metrem, rozmawiają z bezdomnymi spotkanymi na ulicy. Poznali bogate i biedne dzieciaki, rówieśników różnych narodowości. Na pewno nie można o nich powiedzieć, że żyją pod absolutnym kloszem.”

Jon nauczył się przez te wszystkie lata oddzielać życie osobiste od pracy.

JBJ – „Kiedyś miałem w domu pokoje pełne różnych dupereli związanych z zespołem. Kto tego teraz potrzebuje? Co z nimi (nagrodami – przyp. tłum.) miałbym niby teraz robić? Z wiekiem zaczynasz dostrzegać inne priorytety.”

Poza rodziną Jon spełnia się także w działalności charytatywnej jako założyciel Jon Bon Jovi Soul Foundation. Ostatnio trafił nawet na okładkę Forbesa w zestawieniu 12 największych żyjących filantropów. Znalazł się w towarzystwie m.in. Billa Gatesa, czy Oprah Winfrey. Przyznaje, że ostatnio wziął udział w reklamie perfum.

JBJ – „Po prostu dlatego, że jestem dziwką, ale także dlatego, że dzięki temu zdobyłem trochę pieniędzy dla fundacji. Dla siebie też co nieco zarobiłem.”

Polityka to kolejna dziedzina zainteresowań Jona. Od lat wspierał obóz Demokratów. Wystąpił na balu inaugurującym kadencję Baracka Obamy.

JBJ – „Wynik wyborów będzie szalenie interesujący (wywiad przeprowadzony na tydzień przed wyborami – przyp. tłum.) Mitt Romney nie jest złym człowiekiem. Jednak w jego wizji Stany Zjednoczone jawią się jako wielki biznes, który trzeba okiełznać. To nie jest osoba, która budząc się rano myśli – „Co mogę zrobić by uczynić ten kraj miejscem, w którym żyje się godnie? Co mogę zrobić by pomóc jego najbardziej potrzebującym obywatelom?”

Podczas tegorocznej kampanii Jon Bon Jovi miał okazję podróżować razem z Barackiem Obamą prezydenckim samolotem Air Force One. Razem z Obamą oraz byłym prezydentem USA – Billem Clintonem odbył przejażdżkę pancerną limuzyną najważniejszej osoby w państwie (limuzyna nazywana „The Beast” – Bestia – przyp. tłum.).

JBJ – „Chciałem wtedy wykrzyczeć na całe gardło – Patrzcie to ja!! Uwieczniłem ten moment na zdjęciu. Ucinasz sobie pogawędkę z prezydentem i byłą głową państwa w pancernej limuzynie. Niewielu osobom przypadł ten zaszczyt.”

Jon Bon Jovi dorastał w New Jersey. Jest synem małżeństwa z wojskową przeszłością (obydwoje należeli do Marines). Ojciec po służbie został fryzjerem, matka kwiaciarką.

JBJ – „Na szczęście rodzice nigdy nie musieli mi mówić żebym zajął się czymś porządnym, ponieważ miałem 20 lat kiedy podpisałem pierwszy kontrakt muzyczny. Nie byłem typem 25 latka ciągle grającego w tanich, muzycznych klubach.”

Nie zaskakuje pogląd Jona na rozpoczynanie kariery dzięki talent show, które ostatnio królują na ekranach telewizorów. Mój rozmówca nie jest przekonany do tego typu programów. Uważa, że przecenia się ich wartość tak jak to robi chociażby jego dobry przyjaciel, juror i twórca X – Factor – Simon Cowell.

JBJ – „To, że dobrze śpiewasz nie czyni Cię od razu świetnym twórcą tekstów czy zwierzęciem scenicznym.”

Czy kiedykolwiek wątpił, że mu się powiedzie?

JBJ – „Nie. Nigdy nie brakowało mi pewności siebie. Nie sądzę żeby odzywało się we mnie ego. Myślę, że to wynikało raczej z niesamowitego nakierowania na obrany cel i niewyobrażalnej chęci jego osiągnięcia. Nic nie mogło powstrzymać tego początkującego osiemnastolatka…”

Alkohol i narkotyki musiały się w końcu pojawić. Mimo, że nazywa siebie obecnie smakoszem wytrawnych trunków to nigdy nie ciągnęło go do narkotyków.

JBJ – „To po prostu nie byłem ja. Nie pasowało to do mnie.”

Zdarzało mu się jednak nieźle narozrabiać. W 1987 roku w czasach prawdziwego boomu po wydaniu „Slippery When Wet” zespół Bon Jovi znalazł się w tym samym hotelu w Tokio, w którym zakwaterowano Michaela Jacksona, który promował swój najnowszy album – „Bad”.

JBJ – „Razem z Richiem poszliśmy się z nim spotkać.” – wspomina Jon – „Dzieciak otwiera w pełnym, królewskim kostiumie, swiecąca, srebrna koszula, pełno ozdób. Miałaś wrażenie jakby oczy miały ci zaraz eksplodować. Michael był bardzo przyjazny jednak widać było, że czuje się samotny. W jednym z jego pokoi znajdowało się pełno luster, tak by mógł ćwiczyć w przerwach między kolejnymi występami. Patrząc na to wszystko z Richiem zwróciliśmy się do 
niego mniej więcej w ten sposób: „Hej Michael! Świetnie się bawimy na dole…Wiesz, jest jedzonko, drinki, panienki. Naprawdę odlotowa impreza. Przyłącz się do nas.”

JBJ – „Jackson do nas nie zszedł. Posłał nam za to swojego najlepszego kumpla – szympansa o imieniu Bubbles, który zabawiał wszystkich różnymi sztuczkami.”

Jackson nigdy jednak nie dowiedział się, że gdy jeden z uczestników imprezy przypadkowo oblał osobę z obsługi hotelowej wodą z lodem i gdy w wyniku tego chciano zespół wyrzucić z hotelu, Jon i spółka uciekli się do pewnego fortelu…

JBJ – „Obwiniliśmy Bubblesa…Powiedzieliśmy, że to zrobił Bubbles…”

Idealny weekend Jona Bon Jovi

1. Angielska herbata czy soya latte?

JBJ – „Angielska herbata”

2. James Bond czy Jason Bourne?

JBJ – „James Bond”

3. Twitter czy Facebook?

JBJ – „Ani jedno, ani drugie”

4. Powieść czy autobiografia?

JBJ – „Powieść…Nie…Kłamię…autobiografia”

5. Skóra czy jeans?

JBJ – „Dżins”

6. Los Angeles czy Londyn?

JBJ – „Londyn”

7. W weekend nie mogę obejść się bez…?

JBJ – „Footballu” (futbolu amerykańskiego, piłka nożna w USA nazywana jest soccerem – przyp. tłum.)

Wywiad dla magazynu The Time przeprowadziła Hilary Rose, listopad 2012.

Może Ci się również spodobać...

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się z naszą polityką prywatności i plików cookies. Dowiedz się więcej...

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close