Pocztówki z Garden State #4

Gdzie teraz wyruszy zespół Bon Jovi? Co dalej z RSO? Kolejna „Pocztówka z Garden State” przynosi garść plotek i spekulacji!

Po zakończeniu trasy po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie członkowie zespołu rozjechali się do domów, by zaznać zasłużonego odpoczynku. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że wszyscy muzycy będą po prostu wylegiwać się na hamaku. Jak łatwo zgadnąć, tym, który najaktywniej spędza wolny czas, jest oczywiście Jon Bon Jovi. Lider zespołu i jego syn Jesse James jakiś czas temu postanowili zająć się produkcją własnego wina, któremu nadali nazwę Hampton Water. Kilka dni po zakończeniu trasy, 22 maja, w Nowym Jorku odbyła się uroczystość uświetniająca premierę tego trunku. Warto odnotować, że wedle opinii osób, które miały okazję go skosztować, wino jest bardzo dobre – co wcale nie jest taką oczywistością w przypadku podobnych produkcji z celebrytami w tle.

TUTAJ możecie przeczytać wywiad, którego Jesse Bongiovi udzielił z okazji premiery wina. Z kolei poniżej zobaczycie jedną z oficjalnych fotek zrobionych w ostatnich dniach, a przedstawiających Jessego z ojcem. Podobni?

W czasie, gdy Jon zajmuje się promocją wina, za kulisami odbywają się pierwsze rozmowy dotyczące kolejnej trasy zespołu. Wszystko wskazuje na to, że na koncerty Bon Jovi w Europie przyjdzie nam jeszcze poczekać – jeśli wierzyć instagramowym i twitterowym postom Matta (czyli młodszego brata Jona), teraz nadszedł czas na Australię.

Want to runaway with me?

A post shared by  Matthew Bongiovi (@matthewbongiovi) on

Na Antypodach zespół nie koncertował, podobnie jak na Starym Kontynencie, od 2013 roku. O ile zatem Matt faktycznie negocjuje tam trasę zespołu, a nie solowe występy Jona (w ramach Runaway Tours, co może sugerować użycie słowa „runaway” w jego wpisach), to można przypuszczać, że obierając ten kierunek, grupa chce powtórzyć schemat z ubiegłego roku – po wyczerpującej wiośnie, jesienią Bon Jovi zagra zaledwie kilka(naście?) koncertów w nieco mniej oczywistej lokalizacji (w zeszłym roku była to Ameryka Południowa). Jeśli tak, to być może siły na Europę zachowane zostaną na I połowę 2019 roku – i może dostaniemy wtedy porównywalną ilość koncertów, jak teraz Amerykanie? Przekonamy się zapewne już wkrótce!

Ptaszki gniazdujące na forum Jovitalk ćwierkają z kolei, że wcale niewykluczony jest rychły powrót do zespołu Richiego Sambory – i to już podczas ewentualnej australijskiej trasy! Trudno powiedzieć, na czym opierają się te przypuszczenia („ptaszki” nie przytaczają, niestety, żadnych źródeł, które w sposób wyraźny odnosiłyby się do tej kwestii), nie wiadomo również, jak zapatruje się na to główny organ decyzyjny, czyli Jon. Faktem jednak jest, że to, co się dzieje ostatnimi czasy w obozie RSO, skłania do spekulacji i wyciągania pewnych wniosków. Być może niekoniecznie trafnych, ale… pospekulujmy! 🙂

Od czasu pamiętnej ceremonii Rock & Roll Hall Of Fame w Cleveland (14 kwietnia) Richiego dopadło dziwne milczenie. Przed samą ceremonią Richie był bardziej aktywny w mediach, niż wszyscy pozostali muzycy Bon Jovi razem wzięci – a tymczasem po uroczystości facet zwyczajnie zniknął. Praktycznie przestał udzielać się w mediach społecznościowych, skończyły ukazywać się wywiady z nim. Nie ma nic – i to pomimo faktu, że przecież w międzyczasie (11 maja) ukazał się długo wyczekiwany album RSO, „Radio Free America”! Wygląda to cokolwiek dziwnie – tak, jakby tuż po zakończeniu trwających 4 lata (sic!) prac nad tym krążkiem, Richie i Orianthi uznali, że nie ma sensu nawet kiwnąć palcem w kwestii jego odpowiedniego wypromowania. Od czasu występu otwierającego „tydzień celebracji” w Cleveland, który odbył się 7 kwietnia, duet ani razu nie pojawił się na scenie czy choćby w telewizji lub w radiu! Nie ogłoszono też żadnych przyszłych koncertów, co przecież powinno towarzyszyć premierze płyty. Tymczasem duet konsekwentnie milczał – pod koniec maja opublikowana została wprawdzie wypowiedź Richiego dla Rock Candy Magazine, w której twierdzi on, że „wraz z Ori nie mogą się doczekać, by ponownie wyruszyć w trasę”. Ponieważ jednak jest to wypowiedź opublikowana w mediach drukowanych, można przypuszczać, że Richie udzielił jej przynajmniej kilka tygodni wcześniej – prawdopodobnie jeszcze przed galą Rock & Roll Hall Of Fame, a zatem w zupełnie innych „okolicznościach przyrody”.

Co się zdarzyło od tamtego czasu? Wyliczmy jeszcze raz wszystko to, czego jesteśmy pewni:

7 kwietnia: występ w Cleveland, podczas którego ponoć nic nie szło tak, jak powinno i dało się odczuć pewne napięcie między Richiem a Ori.

14 kwietnia: gala Rock & Roll Hall Of Fame, podczas którego Richie ze sceny dziękuje za wsparcie tylko matce i córce – i to mimo faktu, iż Orianthi siedzi w tym momencie z nimi przy stoliku i towarzyszy Samborze podczas całej uroczystości!

3 maja: w stacji PBS wyemitowany zostaje poświęcony RSO odcinek serii „Soundstage” (materiał nagrany jesienią 2017 roku). Oficjalne fanpage’e RSO, Richiego i Orianthi przemilczają temat.

11 maja: premiera „Radio Free America”. Recenzje nie są zbyt entuzjastyczne, a brak jakiejkolwiek promocji albumu wpływa na fakt, że w kolejnych tygodniach płyta nie pojawia się praktycznie w żadnych znaczących zestawieniach (krążek zajął jedynie 51. pozycję na liście albumów rockowych w USA oraz 95. pozycję na szkockiej liście przebojów).

15 maja: Orianthi na Instagramie informuje, że pracuje nad kolejnym solowym krążkiem (4 dni po premierze albumu RSO!).

Makin music✨

A post shared by  Orianthi (@iamorianthi) on

29 maja: Ori publikuje klip do piosenki „Blues Won’t Leave Me Alone”. Utwór od początku podpisuje słowami „my new video”, jednak w momencie publikacji klip jest oznaczony jako utwór RSO.

 

2 czerwca: opis klipu na YouTubie się zmienia – teraz podpisany jest w następujący sposób:

6 czerwca: po komentarzach, które pojawiły się na fanpage’ach RSO i Orianthi, opis klipu zmienia się na „ORIANTHI – RSO – Blues Won’t Leave Me Alone”. Jednocześnie, rzeczone komentarze zostają skasowane – zupełnie, jakby „poboczne” pytania uderzyły w czuły punkt… 🙂

Też macie wrażenie, że coś jest na rzeczy? Nie chcę w tej kwestii być źle zrozumiany – nikomu źle nie życzę i mam nadzieję, że mimo wszystko na stopie prywatnej między Richiem a Ori wszystko jest w porządku. Jednak z tych strzępków informacji, jakie do nas docierają, wysuwa się jeden wniosek: muzyczny projekt pod nazwą RSO nie wypalił i jeśli jeszcze nie jest całkowicie martwy – to wygląda na to, że jest powoli stopniowo wygaszany. Skoro w okolicach premiery płyty Richie i Orianthi nie zadali sobie trudu, by choć kilka razy pojawić się razem na scenie w celu promocji swojego świeżo wydanego materiału – to mam dziwne przeczucie, że prędko ich razem na scenie nie zobaczymy, a przynajmniej nie pod szyldem RSO. Czy to oznacza szansę na powrót Sambory do Bon Jovi? Być może. Piłeczka jest teraz chyba po stronie Jona… 🙂

Mateusz Godoń

Wieloletni fan Bon Jovi, w redakcji Always - z krótkimi przerwami - od 2005 roku. Dziennikarz muzyczny współtworzący portal wyspa.fm, a także serwis RickyMartin.pl i fanpage Orianthi Poland. W wolnym czasie kibicuje Legii z wysokości trybuny zwanej Żyletą i czyta powieści historyczne.

Może Ci się również spodobać...

0

Dodaj komentarz

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się z naszą polityką prywatności i plików cookies. Dowiedz się więcej...

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close