Ogłoszenie

Obrazek


THINFS 2017-2018 Tour

Moderator: Mod's Team

Re: THINFS 2017-2018 Tour

Postprzez prezes1 » 7 grudnia 2018, o 12:39

To prawda! Co za show! Dziękujemy naszemu reporterowi na miejscu! :)
Mała prośba: nie wychodźmy po 1szych bisach, nie warto!(w Wwie możemy stracić np. wspólny występ z Marylą Rodowicz).

23. Henry Lee(cover, duet Shanks - special guest Nick Cave)
24. Where The Wild Roses Grow(cover, duet Jon - Nick Cave)
25. Knockout
26. BWC(standardowe atrakcje + darmowe lody i kangurki-maskotki)

Dlatego mówię: warto zostać dłużej! Nie wychodźmy zbyt wcześnie!

Obrazek
Obrazek
"Opinions are like assholes...Everybody has one!"
Avatar użytkownika
prezes1
Gdańsk Supporter
Gdańsk Supporter
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 3186
Dołączył(a): 4 maja 2010, o 23:48
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: These Days i NJ

Re: THINFS 2017-2018 Tour

Postprzez eNZu » 7 grudnia 2018, o 14:04

madm napisał(a):Czy słychać jego jojczenie i bardzo to przeszkadza? Czy raczej w całym tym hałasie na stadionie dźwięki się tak mixują i wydaje się że Jon śpiewa czysto?


Na refrenach "best of" stadion zagłusza głos Jona;) Dużo słychać chórki Davida a mix tak jest ustawiony (i tu chyba największa zmiana w porównaniu do wcześniejszych tras, bo instrumenty były wyraźnie głośniejsze niż wokal), że przy koncercie praktycznie tylko mocniejszych (jak na BJ) utworów i wielu solówek, głos JBJ schodzi na dalszy plan. Fan widzi dobrze bawiący się grą zespół jako całość.

I wcale utwory z ostatniej płyty nie były łatwiejsze dla Jona do zaśpiewania. Jak jest gdzieś wideo BoR, to tam widać/słychać, że stara się jak najmocniej "wyciągnąć" dźwięki - jakby sprawdzał, czy dałby radę zaśpiewać Always (ale jeśli to ma być takie Always jak w grudniu 2013, to lepiej niech nie próbuje). Wiek i liczba koncertów robią swoje, ale wczoraj było widać energię, częsty uśmiech Jona i chęć zrobienia dobrego show (choć szkoda, że tylko na początku koncertu pokazali Brisbane, a tak jedynie teledyski były tłem dla piosenek z THINFS, bo np. aż się prosiło o pokazanie diabelskiego młynu w Brisbane i rollercosterów w Gold Coast przy Rollercoster).

I szkoda, że Last man standing ludzie nie kojarzyli, bo chyba zespół czekał na (żywą) reakcję przy "Now here's the band, they really play", tak jak przy "And me, I'm just the singer in a long haired rock'n'roll band" w Blood on blood.

Ale jedno "ale": Raise your hands - ja rozumiem, że to ma rozruszać publiczność na początku koncertu - ale według mnie najgorszy wokal z całego występu - i powinno wylecieć z setlisty (a poza tym nie przepadam za tym).

Co do bisów - na papierze niby tylko 22 utwory - ale długość koncertu prawie jak w Gdańsku z 26 - tak były wydłużone solówki i powtarzane refreny. Dziś (bo tutaj już sobota się zaczęła) koncert poza terenem miejskim, ostatni przed przerwą, ma być ok. 60 tys. widzów i w dodatku to weekend - oby zaszaleli, bo jako "one wild night" jest reklamowany:)
eNZu
It's My Life
It's My Life
 
Posty: 125
Dołączył(a): 24 września 2005, o 23:08
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Nieokreślona

Re: THINFS 2017-2018 Tour

Postprzez madm » 7 grudnia 2018, o 14:39

Sydney zawsze dostawało niezłe sety więc "dzisiaj" nie będzie inaczej. Mocnego koncertu i niezapomnianego show!
----

BTW, Jon to chyba sobie coś łyknął przed poprzednim koncertem bo opening dość...oryginalny :lol:

It's my life!
Avatar użytkownika
madm
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 803
Dołączył(a): 28 listopada 2012, o 15:20
Lokalizacja: Rzeszów/Kraków
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: NJ

Re: THINFS 2017-2018 Tour

Postprzez eNZu » 8 grudnia 2018, o 14:52

Rarytasów tym razem nie było, ale setlista dla mnie ciekawsza niż przedwczoraj. I po Livin' nikt nie chciał wychodzić (wyglądało, że tak wcześnie zagrany na życzenie Jona, ciekawe czy faktycznie taka kolejność miała być).

Było głośniej, pełen stadion śpiewających fanów i lepszy wokal (nawet Raise lepiej brzmiało) oraz więcej luzu Jona od początku (pozował w trakcie do selfie z pierwszymi rzędami) plus frajda z gry reszty zespołu (KTF w obecnej wersji to mistrzostwo).

Było też więcej Shanksa, ale nawet reżyser obrazu wolał Phila pokazywać (dobrze to widać na I'll be there for you, gdy rozeszli się na krańce sceny, na obu swiatła, ale na telebimie tylko Phil).

A na koniec 4 gitary razem w Someday - super to brzmiało i wyglądało :)

Myślę, że po dzisiejszym występie następny koncert w Sydney też się wyprzeda. Widać, że JBJ lubi tu występować już od 31 lat (jak sam kilka razy podkreślał - a patrząc po reakcjach zadowolonych fanów - sporo rodziców z dziećmi - kolejne pokolenie słuchaczy ma zapewnione).

Na These days lub Dry county muszę jeszcze poczekać na Wembley lub Monachium (tam muszą je zagrać), ale te 2 koncerty pokazały, że JBJ wie, jak porwać kilkadziesiąt tysięcy osób a zespół w poszerzonym składzie daje świetne show:) i trzymam kciuki, by w Warszawie też dali taki występ, jak dziś lub przedwczoraj:)

Tylko chyba o koncertach ponad 2,5h można już zapomnieć i 22/23 utwory w Europie to będzie standard.

Wgrałem pełne: Someday, KTF, We don't run, I'll be there for you; plus fragmenty Rollercoster i God bless.
eNZu
It's My Life
It's My Life
 
Posty: 125
Dołączył(a): 24 września 2005, o 23:08
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Nieokreślona

Poprzednia strona

Powrót do This House Is Not For Sale Tour 2017 - 2019

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości