Wiedeń, 22 lipca 2011 r. – Michał Talaga

Ok to teraz my turn Ostrzegam trochę długa i pełna offtopików ale czyta się całkiem zabawnie

To również i mój pierwszy koncert Bon Jovi w życiu. Czekałem na niego iście jak na zbawienie…Prawdę mówiąc to nigdy bym nie obstawiał że znajdę się na koncercie BJ ale wiecie jak to jest…człowiek młody to i głupi

Ekipa to ja, moja dziewczyna Eliza plus nasi serdecznie przyjaciele Kamil i Agnieszka

Pierwsze stresy zaczęły się przed wyjazdem bo założyliśmy sobie plan że spotkamy się wszyscy we Wrześni pod Poznaniem bo tam na co dzień urzęduje moja kobieta. Coś sobie zjemy i ok 0:00 wybierzemy się w drogę do Poznania skąd miała nas i lwią część wiedniowych forumowiczów zabrać Firma przewozowa. I ok, jak założyliśmy tak zrobiliśmy ale nim wyjechaliśmy z Wrześni okazało się że mamy kapcia w jednej oponie…spoko razem z kolegą wzięliśmy się ostro do pracy…

– koło zapasowe JEST
– lewarek JEST
– dźwignia do lewarka NIE MA
– klucz 19” do śrub NIE MA

no i duuupa ! Sąsiadów nie ma co budzić, cała rodzina mojej dziewczyny na wakacjach i już mieliśmy dzwonić po taksówkę żeby nas zabrała do tego Poznania gdy wpadliśmy na pomysł żeby kierowca nam pomógł przy kole i na szczęście facet miał cały sprzęt dzięki czemu 10 minut i po krzyku także dzięki Panie Kierowco !

Dojazd do Poznania na 5 biegu, prawie mandat za bieganie po jezdni przy szukaniu miejsca parkingowego ale ogółem spoczko

Początkowo byłem wściekły postawą „Wyjazdowni” ale szczęście w nieszczęściu że Firma „Michtrans” stanęła na wysokości zadania ! Obaj kierowcy Sławek i Łukasz przeeeezajeeebiści ludzie ! Bardzo zabawni a jednocześnie fachowcy w pełnym tego słowa znaczeniu ! Żadnych lewizn za kółkiem, bezpieczeństwo, bezpieczeństwo i jeszcze raz bezpieczeństwo przede wszystkim ! POLECAM ! Jeśli ktoś chce kiedyś jechac na jakiś event czy coś to ręczę za „Michtrans”

Dojazd zatem bez żadnych przeszkód. Gdy dotarliśmy na miejsce od ręki zaczęliśmy realizować z góry upatrzony plan czyli króciutkie zwiedzanie Wiednia i przypuszczalny atak na Hotel gdzie być może miał urzędować zespół. Strzał okazał się być trafny (BTW: serdecznie dziękuję userowi tego forum, który wrzucił info o hotelu Imperial !) bo pod hotelem Imperial kręciła się grupka fanów a wkrótce potem podjechała Policja na motorach. Był to jasny sygnał że coś się święci…wprawdzie odźwierni nie chcieli nic powiedzieć ale fakt że w hallu dodatkowo pojawił się gość z identyfikatorami BJ a którym okazał się być Matt Bon Jovi tylko potwierdzała fakt że spotkanie z zespołem i może jakieś grafy są na wyciągnięcie dłoni.

Jak to zawsze w przypadku takich sytuacji pojawiło się pytanie, którym wyjściem zespół opuści hotel. Na szczęście w przeciwieństwie do berlińskiego hotelu „Adlon” ten w Wiedniu ma tylko 2 Podzieliliśmy się więc: Kamil obstawił tylne gdzie zaczęły się gromadzić autka lepszej klasy zaś ja i dziewczyny zostaliśmy przy głównym wejściu gdzie czekali uśmiechający się do nas porozumiewawczo policjanci (wiedeńscy gliniarze są równie spoko jak Ci z Hannoveru

Wszyscy oczekujący przed wejściem udali się na tyły więc przed głównym zostałem tylko ja i dziewczyny i w tym momencie wyszedł przed hotel Matt…uciąłem sobie z nim króciutką pogawędkę podczas której chciałem go wziąć „pod siusiu” i strzeliłem łzawą gadkę że jesteśmy z Polski a zespół nas ciągle pomija i to dla nas wielka sprawa spotkać chłopaków Matt wprawdzie powiedział, że wszystko rozumie ale ustalenie jest takie, że chłopaki wrzucają się do furek i znikają natychmiast…żadnych fotek i żadnych grafów Na moje pytanie czy nie możemy jemu dać 4 bookletów do podpisu odpowiedział ze śmiechem „I like my job”

I teraz żenada bo w sumie mogliśmy sobie cyknąć z nim fotkę czy coś…niby nic wielkiego i może trochę śmieszne ale zawsze coś…podobnie jak sam się cieszyłem kiedy spotkałem technicznych Edge’a i Adama z U2 w Zurichu ba od jednego z nich dostałem nawet kostkę

Udaliśmy się na tyły bo tak nam zasugerowali przemili policjanci a tam i owszem Matt potwierdził to co nam wcześniej powiedział czyli że mamy się grzecznie i cichutku rozsunąć i niczego nie kombinować na siłę bo będzie musiał wkroczyć i użyć siły a tego by nie chciał

Oto jedyna „pamiątka” z tego „eventu”

Widać tam tylko urywek Davida jest Richie no i oczywiście Matt z Jonem…w między czasie mignęli nam Hugh i Bobby. Szkoda że nie dali każdej osobie po tym jednym grafie zajęłoby to 5 minut no ale cóż…tak to właśnie wygląda Filmik kręciła moja Eliza zaś ja i Kamil to Ci najwyżsi zaraz przy oknie

W ramach ciekawostek mogę dodać że Jon dzień przed koncertem wybrał się samotnie bez ochrony na wycieczkę po Wiedniu i nawet dał kilka grafów ludziom którzy go poznali bo miał czapkę i czarne okulary mimo tych opadów

Następnie wracamy na koncert, zajmujemy miejsca i czekamy tych kilka chwil na rozpoczęcie. Na ekranie rozpoczęło się intro i…się zaczęło !

Co tu dużo mówić…to będzie pewnie dla mnie koncert roku i pewnikiem czołówka jeśli chodzi o moje dotychczasowe wielkie koncerty !

Zespół jest w świetnej formie a Jon to kapitalny showman i zdecydowanie jeden z najlepszych rockowych frontmanów !

Trochę martwiłem się o długość koncertu bo poprzedni występ w Atenach był standardowy do bólu, zaledwie 22 kawałki, ale gdy w Wiedniu po openerze „Raise Your Hands” Jon powiedział że ma „a long way to go” to wiedziałem że będzie dobrze ale że aż tak dobrze to prawdę mówiąc już nie…

Publika na płycie była świetna, naprawdę bardzo ładnie im to szło…trybuny standardowo gorzej ot przynajmniej w naszym sektorze, przynajmniej wszyscy zwlekli tyłki kiedy Jon przed „YGLABN” powiedział żeby wszyscy wstali… Nam zrobiło się tak ciasno, że zeszliśmy sobie z naszych miejscówek i stanęliśmy w korytarzu łączącym dolne i górne trybuny, tam można się było wyszaleć i wykrzyczeć do bólu

Zespół, jak się później okazało, „w ruchu” mocno zmieniał zaplanowaną setlistę, w moim odczuciu na lepsze. Trafiło się kilka ciekawostek wśród których kapitalne „Hallelujah”.

Dalej bisy czyli…róg niespodziewajek i obfitości

Ja marzyłem o „Blood On Blood”, Agnieszka o „Runaway”, Eliza o „Always” zaś Kamil o „This Ain’t A Love Song” i jak wiemy tylko Kamil wyszedł pokrzywdzony

Dla mnie highlightem było kiedy po „LOAP” zespół kłaniał się publice zaś Jon wskazał placem na transparent z „Wild Is The Wind” i zespół od ręki wrócił do instrumentów i zagrał ów utwór a później dorzucił jeszcze „Always” i „TD” !! REWELACJA !

Coś fantastycznego !

Mój pierwszy show i na dzień dobry dostałem 28 utworów czyli bite 3h rockowego grania z duszą w zasadzie bez przerwy ! Zamiast planowanych 23 dostaliśmy aż 28 Pełny szacunek

Koncert życia to może mimo wszystko nie, bo taki może być tylko pod sceną, ale zdecydowanie w pierwszej 5-tce dotychczasowych występów ! Następnym razem walę na koncert BJ „w ciemno”, oby już w Polandzie

I jeszcze kilka wybranych fotek:

mt1

mt2

mt3

mt4

Autor: Michał Talaga

Relacja wyróżniona II miejscem w konkursie na najlepszą relację z koncertu 2011 r.

Agata Matuszewska

wieloletnia redaktorka i bratnia dusza bonjovi.pl; fotograf z zawodu i zamiłowania; sztucznie ruda na głowie, w sercu ruda naturalnie; miłośniczka muzyki, astronautyki, psów i podróży.

Może Ci się również spodobać...

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej...

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij