Ogłoszenie

Obrazek


Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Dyskusje na temat albumów, ich oceny, opinie.

Moderator: Mod's Team

Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Postprzez Adrian » 17 marca 2017, o 20:40

Pod wpływem emocji które wzbudził we mnie Jon w piosence "Santa Fe" chciałem się podzielić z wami dlaczego kocham ten album pomimo, że na pewno nie jest w moim TOP5 (a może i nawet top10) albumów wydanych spod ręki Jona.

1.Na całym albumie czuć od Jona pasje. Jak śpiewa te westernowe utwory to ja czuje że on wierzy w to co śpiewa. Co więcej czuć od niego taką raodchę jak u małego chłopca który cieszy się z nowego resoraka. Myśle, że to dzięki tematowi albumu i możliwości dobrania na gości swoich idoli z dzieciństwa.
2.Klimat. Ten album to jeden wielki klimat
3.Świetne, tematyczne, ale i mądre teksty
4.Dobór gości
5.WOKAL!
01.Stuttgart 2006
02.Lipsk 2008
03.Drezno 2011
04.GDAŃSK 2013!!
Please Wait.....Loading....
Avatar użytkownika
Adrian
Administrator
Administrator
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 4184
Dołączył(a): 17 września 2005, o 19:02
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Płeć: Mężczyzna

Re: Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Postprzez EVENo » 17 marca 2017, o 21:25

Adrian napisał(a):2.Klimat. Ten album to jeden wielki klimat
3.Świetne, tematyczne, ale i mądre teksty
4.Dobór gości
5.WOKAL!

Podpisuję się.

Na pierwszym miejscu natomiast dałbym emocje w śpiewie. Nie wiem, czy to pasja, bo nie pytałem wykonawcy, ale na pewno takie utwory, jak Santa Fe potwierdzają, że włożono w to wiele serca.
Obrazek
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1087
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Postprzez Fromasz1899 » 21 marca 2017, o 07:49

zgadzam się z wami, w każdej piosence a szczególnie w Santa Fe, Blood Money czy samo Blaze of Glory słychać niesamowite emocje w śpiewie, dlatego ten album jest u mnie poza rankingami, odbieram go też bardzo emocjonalnie, klimat dzikiego zachodu wylewa się z albumu strumieniami, szkoda tylko że ten album tak niewiele osiągnął (chyba że się mylę)
[font=Arial Black]I'm still living, yeah, semper fi![/font]

[font=Comic Sans MS]When you want to give up and your heart's about to break
Remember that you're perfect
God makes no mistakes
[/font]
Fromasz1899
Gdańsk Supporter
Gdańsk Supporter
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 945
Dołączył(a): 24 lutego 2013, o 15:11
Lokalizacja: Nowy Dwór Mazowiecki
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: The Circle

Re: Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Postprzez Paulska » 21 marca 2017, o 09:51

Zdecydowanie emocje, choć warsztat wokalny i instrumentalny jest tutaj na najwyższym poziomie.
No i pewnie dlatego, że Santa Fe już zawsze pozostanie u mnie na liście utworów, które wywołują ciary za każdym razem kiedy go słyszę ;)
Pozdrawiam
Paulska
Paulska
It's My Life
It's My Life
 
Posty: 179
Dołączył(a): 11 czerwca 2013, o 11:22
Lokalizacja: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: These Days

Re: Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Postprzez prezes1 » 21 marca 2017, o 13:14

Fromasz1899 napisał(a):szkoda tylko że ten album tak niewiele osiągnął (chyba że się mylę)


Tak, zdecydowanie się mylisz... ;)
Złoty Glob, nominacja do Oscara i Grammy, kilka milionów egzemplarzy sprzedanych(WAN czy The Circle mogą pomarzyć o takim wyniku), prawie szczyt na Billboardzie. Jon podbudowany sukcesem już się szykował na solową karierę...
W Polsce w tamtych czasach każdy miał kasetę Blaze of Glory na półce. :)
"Opinions are like assholes...Everybody has one!"
Avatar użytkownika
prezes1
Gdańsk Supporter
Gdańsk Supporter
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 3198
Dołączył(a): 4 maja 2010, o 23:48
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: These Days i NJ

Re: Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Postprzez EVENo » 21 marca 2017, o 13:36

prezes1 napisał(a):W Polsce w tamtych czasach każdy miał kasetę Blaze of Glory na półce. :)

Parę lat temu znalazłem pudełko po takiej na chodniku, jakieś 100 metrów od mojego domu.
Obrazek
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1087
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Postprzez mario33x » 21 marca 2017, o 15:30

Ja miałem kasetę Blaze, mój kumpel miał kasete Blaze, mój sąsiad.... Pamiętam wakacje w Jastrzębiej Górze, jak ktoś na kempingu katował przez bite 2tyg Santa Fe. To były czasy. A album kocham za emocje, głos Jona, dla mnie zdecydowanie nr 1.
mario33x
It's My Life
It's My Life
 
Posty: 103
Dołączył(a): 2 grudnia 2012, o 21:06
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Nieokreślona

Re: Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Postprzez M.J. » 23 października 2017, o 00:11

W tym albumie (jak chyba w żadnym innym) słychać doskonale, że Jon miał kiedyś w gardle prawdziwą petardę. Nie mówię o tym, że potrafił krzyczeć i śpiewać mocne dźwięki, bo to było wiadome już dużo wcześniej. Na tym albumie słychać, jak Jon potrafił stopniowo rozwijać siłę i barwę swojego wokalu, jak głosem budował nastrój piosenki, utwór się rozwijał, a z każdym kolejnym słowem rosło napięcie - ciarki przebiegały po ciele szybciej i szybciej. Zgadzam się z tym, że wokal Jona, a właściwie jego koloryt, jest główną zaletą tego albumu.

Inna ważna sprawa to całkowite oddanie Jona. Każde wyśpiewane przez niego słowo brzmi autentycznie, tam gdzie jest radość, czujesz tę radość, tam gdzie jest złość, czujesz tę złość, wręcz obrywasz nią po gębie. Najmocniej słyszę to w Santa Fe we fragmencie

And I blame this world for making a good man evil
It's this world that can drive a good man mad
And it's this world that turns a killer into a hero
Well I blame this world for making a good man bad


- czysta frustracja wywołana niesprawiedliwością i niezrozumieniem. Ten fragment wbija mi się w głowę za każdym razem najbardziej, nie sposób jest przy nim opanować emocje.

Blaze Of Glory to album wyjątkowy, stojący gdzieś obok. Absolutnie nie mogę wpasować go w ramy Bon Jovi. Mogę nazwać go płytą kompletną - trzyma klimat, jakość i styl od początku do końca. Jedyne, co mi w nim przeszkadza to te "mówione" wstawki. Na pewno ma specjalne miejsce w moim sercu, chociaż również nie zaliczyłabym go do ulubionych. Tak jak mówiłam, Blaze Of Glory stoi gdzieś obok. Nawet w ranking nie mogę go wpasować. ;)
His momma said he was crazy - he said 'Momma, I've got to try'.
Avatar użytkownika
M.J.
Gdańsk Supporter
Gdańsk Supporter
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 758
Dołączył(a): 2 listopada 2012, o 22:17
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta
Ulubiona płyta: These Days

Re: Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Postprzez wranglerek » 27 października 2017, o 15:29

M.J. napisał(a):W tym albumie (jak chyba w żadnym innym) słychać doskonale, że Jon miał kiedyś w gardle prawdziwą petardę. Najmocniej słyszę to w Santa Fe we fragmencie

And I blame this world for making a good man evil
It's this world that can drive a good man mad
And it's this world that turns a killer into a hero
Well I blame this world for making a good man bad


- czysta frustracja wywołana niesprawiedliwością i niezrozumieniem. Ten fragment wbija mi się w głowę za każdym razem najbardziej, nie sposób jest przy nim opanować emocje.

Blaze Of Glory to album wyjątkowy, stojący gdzieś obok. Absolutnie nie mogę wpasować go w ramy Bon Jovi. Mogę nazwać go płytą kompletną - trzyma klimat, jakość i styl od początku do końca. Jedyne, co mi w nim przeszkadza to te "mówione" wstawki. Na pewno ma specjalne miejsce w moim sercu, chociaż również nie zaliczyłabym go do ulubionych. Tak jak mówiłam, Blaze Of Glory stoi gdzieś obok. Nawet w ranking nie mogę go wpasować. ;)


Od tego albumu (a w zasadzie od utworu "Blaze of Glory"), rozpoczęła się moja niekończąca się historia z Bon Jovi, a było to bodajże w 1990 czy w 1991 roku. Usłyszałem ją w programie "5-10-15" (tak, tak to było dawno). Puszczali teledysk i tłumaczyli słowa (jako nauka angielskiego) i mnie wtedy "trafiło". Oczywiście zgadzam się w całej rozciągłości - petarda w głosie, emocje, muzyka. I nawet mi te wstawki "mówione" nie przeszkadzają :) (rzecz gustu). A "Santa Fe" (chyba mogę powiedzieć, że to jeden z moich ulubionych utworów w dorobku Jona) i te słowa, zacytowane wyżej zapadły głęboko w serducho i pozostaną tam na zawsze. Do tego dochodzi epickie "Dyin' Ain't Much of a Livin'" przy słuchaniu, którego za każdym razem ściska gdzieś w środku... Także ja nie mogę powiedzieć (to oczywiście moje subiektywne odczucie), że ten album stoi gdzieś obok, bo dzięki niemu poznałem Bon Jovi, od niego wszystko się zaczęło i dla mnie ma szczególne znaczenie (chociaż po dłuższym zastanowieniu rzeczywiście ciężko go wpisać w ramy Bon Jovi jako zespołu i rzeczywiście jest inny, ale jak już napisałem - dla mnie szczególny). Krótko mówiąc - "Blaze of Glory" - The Beginning
Believe that the sun will shine tomorrow
Come on and get up off your knees...
wranglerek
Gdańsk Supporter
Gdańsk Supporter
It's My Life
It's My Life
 
Posty: 248
Dołączył(a): 23 listopada 2007, o 12:12
Lokalizacja: Radom
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: All

Re: Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Postprzez M.J. » 27 października 2017, o 19:57

wranglerek napisał(a):Także ja nie mogę powiedzieć (to oczywiście moje subiektywne odczucie), że ten album stoi gdzieś obok, bo dzięki niemu poznałem Bon Jovi, od niego wszystko się zaczęło i dla mnie ma szczególne znaczenie (chociaż po dłuższym zastanowieniu rzeczywiście ciężko go wpisać w ramy Bon Jovi jako zespołu i rzeczywiście jest inny, ale jak już napisałem - dla mnie szczególny).


Pisząc, że album stoi gdzieś obok nie miałam na myśli nic złego, ale chyba się tego domyśliłeś. :) W tej płycie jest dla mnie ciekawe również to, że możemy poznać taką wersję Jona, której na próżno szukać w innych wydawnictwach. Chodzi mi o specyficzny rodzaj wrażliwości. Owszem, Jon zawsze był bardzo "ludzki" i dosyć otwarcie mówił o tym, co go gryzie w ludziach i w świecie, ale czasem gdy słucham tego albumu myślę sobie, że w tych dziesięciu kawałkach postanowił wylać absolutnie wszystko, co do tej pory było gdzieś jeszcze w nim ukryte i co nie pasowało do zespołowych utworów (także tematycznie). Takie 110% Jona Bon Jovi.
(Ale o jego oddaniu sprawie już w sumie pisałam. :) )
His momma said he was crazy - he said 'Momma, I've got to try'.
Avatar użytkownika
M.J.
Gdańsk Supporter
Gdańsk Supporter
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 758
Dołączył(a): 2 listopada 2012, o 22:17
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta
Ulubiona płyta: These Days

Re: Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Postprzez wranglerek » 30 października 2017, o 20:33

M.J. napisał(a):
wranglerek napisał(a):Także ja nie mogę powiedzieć (to oczywiście moje subiektywne odczucie), że ten album stoi gdzieś obok, bo dzięki niemu poznałem Bon Jovi, od niego wszystko się zaczęło i dla mnie ma szczególne znaczenie (chociaż po dłuższym zastanowieniu rzeczywiście ciężko go wpisać w ramy Bon Jovi jako zespołu i rzeczywiście jest inny, ale jak już napisałem - dla mnie szczególny).


Pisząc, że album stoi gdzieś obok nie miałam na myśli nic złego, ale chyba się tego domyśliłeś. :) W tej płycie jest dla mnie ciekawe również to, że możemy poznać taką wersję Jona, której na próżno szukać w innych wydawnictwach. Chodzi mi o specyficzny rodzaj wrażliwości. Owszem, Jon zawsze był bardzo "ludzki" i dosyć otwarcie mówił o tym, co go gryzie w ludziach i w świecie, ale czasem gdy słucham tego albumu myślę sobie, że w tych dziesięciu kawałkach postanowił wylać absolutnie wszystko, co do tej pory było gdzieś jeszcze w nim ukryte i co nie pasowało do zespołowych utworów (także tematycznie). Takie 110% Jona Bon Jovi.
(Ale o jego oddaniu sprawie już w sumie pisałam. :) )


Oczywiście, domyśliłem się; tylko wydaje mi się, że to moje (takie odczucie subiektywne) "gdzieś obok" jest trochę z innej strony niż Twoje "gdzieś obok".
Po przemyśleniach wydaje mi się słuszne stwierdzenie, że album "Blaze of Glory", a reszta albumów Bon Jovi to jak Księżyc i Ziemia; jest rzeczywiście gdzieś z boku, ale krąży wokół i cały czas w pobliżu (i zależy z kto z której strony, czy też kiedy spojrzy, czy wysłucha takie będzie miał odczucia) i tylko my jak "wilkołaki wyjemy do tej "pełni" (tych 110%) Jona" :)
Believe that the sun will shine tomorrow
Come on and get up off your knees...
wranglerek
Gdańsk Supporter
Gdańsk Supporter
It's My Life
It's My Life
 
Posty: 248
Dołączył(a): 23 listopada 2007, o 12:12
Lokalizacja: Radom
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: All

Re: Dlaczego kocham album - Blaze Of Glory

Postprzez EVENo » 9 grudnia 2018, o 00:39

Muszę przyznać, że miałem dłuższą przerwę od Blaze Of Glory... i dobrze! Dobrze, bo po raz kolejny mogłem się przekonać, że ta płyta jest doprawdy wyjątkowa. Wprawdzie niektóre motywy nie zestarzały się tak dobrze, jak inne, ale teoretycznie niczego tutaj nie brakuje. I to jest największa zaleta tego albumu - jest klimatyczny, utrzymany w tym samym uniwersum, a jednocześnie całkiem różnorodny. Piosenkom takim jak Miracle, czy Bang A Drum można wiele zarzucić, ale odnoszę wrażenie, że w ich przypadku nostalgia robi lepszą robotę, niż u innych utworów, które po latach nie smakują już tak dobrze. Z jakiegoś powodu jestem w stanie wybaczyć temu albumowi znacznie, ale to znacznie więcej, niż nawet New Jersey.

Ale tym, co przyprowadziło mnie z powrotem do tego tematu jest (znowu) Santa Fe. Zachwyty nad tym numerem nie mają końca. Głównie dlatego, że nie był to singiel i nieustannie mam wrażenie, że to najbardziej niedoceniona perła w dorobku Jona. Pragnę wobec tego z całych sił, aby wszyscy wokół usłyszeli ten kawałek. To petarda, która wyprzedza pozostałe utwory o 12 parseków. Idealny kandydat do wszelakich podsumowań wszech czasów i jeden z najlepszych dowodów na to, że Bon Jovi był swego czasu doprawdy wielkim muzykiem.

Niestety, wiele wskazuje na to, że będzie to album zapomniany. Szyld płyty solowej wykreśla go z głównego zestawu dyskografii, która już teraz ma swoje "braki" w postaci rzuconych w kąt 7800DH, czy nawet These Days. Popkultura bezlitośnie potraktowała co poniektórą twórczość Jona i jedynie tytułowy singiel utrzymuje przy życiu Blaze Of Glory w kontekście klasyków rocka. Niesłuszny los spotka ten materiał w przyszłości. W naszych rękach to, czy ta płyta nie zostanie zapomniana.
Obrazek
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1087
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey


Powrót do Albumy i Wydawnictwa

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron