Ogłoszenie

Obrazek


Muzyczne podsumowanie roku 2018

Wszystko co dotyczy szeroko pojętego działu muzyki, innych zespołów itp.

Moderator: Mod's Team

Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 22 listopada 2018, o 13:28

No tak, moi mili, powoli trzeba się za to zabierać :D To przerażające, ale lada moment minie kolejny rok w naszym kalendarzu i trzeba będzie się przestawić na 2019. I oby przyniósł on nam jak najwięcej muzycznych wrażeń. Póki co jednak zostaje nam to, co dostaliśmy w 2018. Czy było dobre? Każdy oceni według własnego uznania. Ja póki co mam tylko listę tego, co znajdzie się w moim podsumowaniu i, jak to zwykle bywa, pod sam koniec roku trochę tego przybyło. Miło jednak będzie przypomnieć sobie również wszystko to, co towarzyszyło mi te kilka miesięcy temu.

Podsumowanie 2018 roku. Wystąpią:
- Lao Che
- Greta Van Fleet
- Sting & Shaggy
- Eminem
- Slash
- You Me At Six
- Joe Bonamassa
- Gorillaz
- Riverside
- Florence + The Machine
- Alice In Chains
- W.E.T.
- Stone Temple Pilots
- Sidney Polak
- Mela Koteluk
- Mark Knopfler
- Richie Sambora & Orianthi
- Judas Priest
- być może Dawid Podsiadło on jest wszędzie

oraz...
- Andrzej Citowicz & TACE Project

Rany, znów się tego trochę nazbierało... Lepiej zabiorę się do roboty już teraz :D
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1150
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez Badmotorfinger » 22 listopada 2018, o 14:21

Moje Top 10 ulubionych płyt z 2018 roku :

1. Judas Priest - Firepower
2. Riverside - Wasteland
3. Ghost - Prequelle
4. Alice In Chains - Rainier Fog
5. Greta Van Fleet - Anthem of the Peaceful Army
6. A Perfect Circle - Eat The Elephant
7. Joe Bonamassa - Redemption
8. Ihsahn - Amr
9. Behemoth - I Loved You at Your Darkest
10. Metal Allegiance - Volume II Power Drink Majesty

Jeszcze jako "honorable mentions" : Dead Can Dance, Slash i Black Label Society.
Dobry, bardzo dobry muzycznie rok powoli za nami.
Ostatnio edytowano 23 listopada 2018, o 10:01 przez Badmotorfinger, łącznie edytowano 2 razy
"It's a bitch, but life's a roller coaster ride
The ups and downs will make you scream sometimes"
Avatar użytkownika
Badmotorfinger
It's My Life
It's My Life
 
Posty: 194
Dołączył(a): 10 października 2013, o 00:20
Lokalizacja: Paradise City
Płeć: Nieokreślona

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 22 listopada 2018, o 20:49

W tym roku zrezygnowałem z skali ocen od 1 do 10 i zaczynam stosować pięciostopniową skalę... Przynajmniej w teorii, bo w praktyce jest siedmiostopniowa. Noty 0/5 oraz 6/5 dawać będę w skrajnych przypadkach, czyli bardzo rzadko. Słownie, werdykt może być jednym z tych:
Arcydzieło
Mega-pozytywna
Pozytywna
Neutralna
Negatywna
Mega-negatywna
Koszmar

---

Lao Che – WIEDZA O SPOŁECZEŃSTWIE

Nieszablonowe podejście do muzyki, pomysłowość i dobre, niebanalne teksty. Choć poprzednie wydawnictwo zespołu, płyta „Dzieciom” bardzo wysoko zawiesiła poprzeczkę i WOS jest albumem od niego słabszym, to Lao Che nie straciło niczego ze swojej wyjątkowości. Największym pozytywem jest to, że z każdym następnym odsłuchem nowy album smakuje coraz bardziej. Teksty są trafne i aktualne, a muzyka różnorodna. Nie brakuje radiowych hitów, utworów, które aż chce się śpiewać, chilloutu w stylu reggae, czy w końcu piosenek, które pobudzają do działania. W większości jednak kompozycje są dosyć wolne i skłaniające do rozmyśleń lub po prostu zbyt udziwnione i to wśród nich należy szukać najsłabszych punktów Wiedzy O Społeczeństwie. Poza tym jednak, to kolejna interesująca wycieczka po nietypowych dźwiękach i piosenkach pozostawionych do interpretacji słuchaczom.

Ocena: POZYTYWNA


Greta Van Fleet – ANTHEM OF THE PEACEFUL ARMY

Po oszałamiającym debiucie, przyszedł czas na prawdziwy sprawdzian. Nowy album Grety Van Fleet został przez recenzentów przyjęty dość chłodno… i jest to najlepsze, co mogło się tej kapeli przytrafić. Na rynku muzycznym i tak sobie poradzą wyśmienicie, a powodów do nadmiernych zachwytów za bardzo nie ma. Nazwanie tego krążka „średnim” jest bezpieczne dla każdego. Jeśli kogoś porównuje się do Led Zeppelin, to powinno się to robić po całości. Mimo to, ich granie bardzo się podoba. „Age Of Man” to jeden z najlepszych openerów, jakie w życiu słyszałem. Kolejne utwory choć już nie tak dobre, wciąż słucha się ich z ogromną przyjemnością. I po raz kolejny, małpowanie legend hard rocka jest zarówno największą zaletą, jak i wadą Grety, choć zdecydowanie wychodzi im na dobre. Na pierwszy rzut oka płyta jest fantastyczna, ale trudno nie odnieść wrażenia, że na taki tytuł nie zasługuje. Nie popadajmy w nadmierną euforię i poczekajmy aż chłopaki się rozkręcą. To po prostu nie może być dzieło ich życia.

Ocena: POZYTYWNA
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1150
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 30 listopada 2018, o 17:18

Sting & Shaggy – 44/876

Najbardziej zaskakująca kolaboracja roku, a być może i dekady. Już samo wydanie jednej piosenki w takim składzie wydawało się być pokręcone, więc gdy dowiedziałem się, że Sting z Shaggym szykują cały album, nie można było się nim nie zainteresować. Płyta jest lekka i przyjemna, choć brakuje jej odrobiny charakteru. Co jest dosyć zaskakujące, bo wykonuje ją dwóch bardzo wyrazistych artystów. Muzyka za jaką się zabrali nie pozwoliła jednak na spektakularne fajerwerki, a wyłącznie stonowane, bujające brzmienia. To doprawdy zadziwiające, usłyszeć Stinga w takim repertuarze i być może ta płyta przekona wiele osób do reggae. Nie jestem tylko pewien, czy taki projekt był potrzebny jakiemukolwiek fanowi tego gatunku, choć album stara się łączyć różne jego rodzaje. Do tego dochodzi rozrywkowe podejście do muzyki Shaggiego i wychodzi z tego całkiem nieźle przyprawiona potrawa. Niczym szczególnym nie zaskakuje, ale wprowadza w dobry, pełen luzu nastrój.

Ocena: POZYTYWNA


Eminem – KAMIKAZE

Eminem jak to Eminem. Nie wydaje słabych płyt, chociaż wiele osób twierdzi, że wydaje. Problem bardziej tkwi w tym, że nie robi ich już tak dobrych. Na pewno jednak nie są złe, być może tylko nieco oklepane. Popularność artysty sprawia, że jego fani sami chyba nie wiedzą czego oczekują. Łączy hip hop z popem – narzekają, że się sprzedał. Wrzuca niekomercyjny rap – narzekają, że niepotrzebnie próbuje coś udowodnić. Możliwe, że Eminem wydał w ostatnim czasie za dużo materiału i przez to się zbrzydł. Jest to też największa bolączka albumu Kamikaze. Bity są fajne, nawet te agresywne (choć nigdy nie byłem fanem takowych), ale dosyć monotonne. Choć nie daję płycie pozytywnej oceny, daleki jestem od nazwania jej słabą. Jest w niej też coś, co bardzo rzadko się zdarza – jej druga połowa jest lepsza od pierwszej. Za te kilka piosenek, wielki szacun.

Ocena: NEUTRALNA


Muse – SIMULATION THEORY

Prawdę powiedziawszy spodziewałem się czegoś znacznie słabszego, ale Simulation Theory daje radę. Płytę cenię przede wszystkim za różnorodność, utwory naprawdę potrafią przechodzić ze skrajności w skrajność, ale zachowany przy tym wszystkim jest specyficzny styl grupy Muse. Z jakiegoś powodu nawet wcześniejsze single, które na początku mnie nie porwały, teraz brzmią lepiej. To zbiór jedenastu piosenek, które mogłyby dobrze się sprawować w różnych radiach i w każdej można znaleźć coś ciekawego. Jestem też przez to jednak bliższy stwierdzeniu, że to płyta pop rockowa. Stąd pewnie mieszane oceny fanów zespołu, ale mi osobiście odpowiada takie brzmienie. Bardzo pozytywne zaskoczenie.

Ocena: POZYTYWNA
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1150
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez REHABILEJKO » 2 grudnia 2018, o 01:24

Moje muzyczne podsumowanie roku będzie dość... specyficzne. Raczej podam top10 plyt, których najczęściej słuchałem niż "pogoni za tym co nowe". Inna sprawa, że nie miałem czasu ganiać za nowościami.

Zatem:

MOJA PŁYTA ROKU: "Poison the Parish" (Seether, 2017)

Album odkryłem w styczniu... Jeździł ze mną przez 4 miesiące non stop. Zawieszony między grunge'owymi inspiracjami i nu-metalowymi wpływami. Dzisiaj pręży się na półce w wydaniu deluxe.

Dalej:
2. Jar of Flies (Alice in Chains, 1994) - mój synek uwielbia ten materiał. "Nutshell", "Rotten Apple", "Wale and Wasp"... Klasyki.

3. Rainier fog (Alice in Chains, 2018) - najsłabszy z dokonań nowego wcielenia Alicji. Dość szybko przestało mi się chcieć go słuchać. Szkoda.

4. Znamię (IRA, 1994) - potęga. Tylko tyle...

5. Heaven upside down (Marilyn Manson, 2017) - też z lekkim opóźnieniem... Manson od dwóch płyt w formie. Oby więcej takich arcydziełek.

6. Firepower (Judas Priest, 2018) - nie jestem jakimś wielkim fanem Judas Priest... Do sięgnięcia po "Faja pała" zachęcił mnie kawałek "Spectre".. jak się okazało, dobrze się stało... Album kopie jak diabli!

7. Roots (Sepultura, 1996) - a co będę się rozpisywał... Wspaniały balet brutalności oo pierwotnego chaosu.

8. Burn my eyes (Machinę Head, 1994) - premierowy tegoroczny "Catharsis" przy leciwym debiucie Machinę Head brzmi jak twór mocno rozcieńczony

9. These days (Bon Jovi, 1994)

10. Concrete and Gold (Foo Fighters,2017)

Utwór roku:

"Red Giant" Alice in Chains
Avatar użytkownika
REHABILEJKO
Keep The Faith
Keep The Faith
 
Posty: 250
Dołączył(a): 12 listopada 2017, o 22:52
Płeć: Nieokreślona
Ulubiona płyta: These Days

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 6 grudnia 2018, o 13:16

Slash – LIVING THE DREAM

Nie oszukujmy się, Slash wydał płytę, którą wydać mógł każdy. Takie brzmienie prezentuje wiele zespołów „niższej” rangi, czyli artyści uznawani za mniej utalentowanych i z całą pewnością mniej popularni. W najnowszym wydawnictwie nagranym wspólnie z Mylesem Kennedym & the Conspirators nie ma niczego, czego wcześniej byśmy nie słyszeli. I o ile w większości przypadków w ogóle by mi to nie przeszkadzało (wręcz przeciwnie – uwielbiam takie granie!), tak tutaj coś mnie jednak gryzie. Gryzie to, że tak mało w tym wszystkim Slasha. Obok tych piosenek każdy mógłby przejść obojętnie i nigdy nie wpadłby na to, że to legendarny gitarzysta Guns N’ Roses. Szczególnie jeśli solówki wcale nie są mocnym punktem całości. Najbardziej razi jednak wtórność utworów i, mimo wszystko, pewna przeciętność. Wszystko jest poukładane, dobrze wyprodukowane i z masą rockowej energii… Ale jednocześnie monotonne i kompletnie nie zapadające w pamięć.

Ocena: NEUTRALNA


You Me At Six – VI

Jeśli płyta trwa zaledwie 34 minuty, to oczekuję od niej samych hitów. I powiedziałem to na wstępie, aby mieć pretekst do zmasakrowania najnowszej płyty You Me At Six, ale... prawdę powiedziawszy „Szóstka” faktycznie ma same hity. Przeszkodą dla słuchających może być jedynie styl zespołu, prezentującego bardzo… niemęskiego rocka. Unowocześnione brzmienie utworów zachęca raczej do seksownego tańca na rurze, niż do grania na powietrznej gitarze. Tej zresztą prawie w ogóle nie słychać. Całości bliżej do twórczości grupy Bee Gees, co może zabrzmieć jednocześnie jak komplement i pogarda… bo niestety tak właśnie jest, bowiem niektóre utwory trącą nieco gejowskim klubem. A przynajmniej moim wyobrażeniem gejowskiego klubu, bo nigdy w takowym nie byłem. I do muzyki You Me At Six też raczej wracać nie będę.

Ocena: NEUTRALNA


Joe Bonamassa – REDEMPTION

Czy Joe Bonamassa może się znudzić? I tak, i nie. Jeżeli ktoś polubi go raz, prawdopodobnie będzie go lubić już zawsze. Nie da się jednak nie zauważyć, że dostaliśmy kolejną porcję tego samego. Riffy zaczynają się powtarzać, a inne muzyczne zabiegi potrafią być dosyć przewidywalne. Wciąż jednak dostajemy garść świetnych gitarowych partii z solówkami na czele, wiele innych, głośnych instrumentów, no i żeńskie chórki. Chórki, którymi Bonamassa operuje wprost fantastycznie i stały się najmocniejszym punktem jego ostatnich płyt. Tytułowy utwór płyty Redemption jest tego doskonałym przykładem. Amerykanin potwierdza, że jest prawdziwą fabryką blues rockowych rewelacji.

Ocena: POZYTYWNA

REHABILEJKO napisał(a):najsłabszy z dokonań nowego wcielenia Alicji. Dość szybko przestało mi się chcieć go słuchać. Szkoda.

A właśnie się zastanawiałem, bo napalałeś się na tę płytkę niesamowicie, ale potem faktycznie okazała się trochę zawodem i z niemal każdej strony czytałem niezbyt dobre opinie. Jak widać, Ciebie też nie porwała.
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1150
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez Badmotorfinger » 6 grudnia 2018, o 16:11

Mi natomiast najnowsza "Alicja" bardzo przypadła do gustu. Każdy utwór jest przynajmniej solidny jak dla mnie, a niektóre są po prostu znakomite (Red Giant, So Far Under, Never Fade) i bardzo często wracam do tej płyty.
"It's a bitch, but life's a roller coaster ride
The ups and downs will make you scream sometimes"
Avatar użytkownika
Badmotorfinger
It's My Life
It's My Life
 
Posty: 194
Dołączył(a): 10 października 2013, o 00:20
Lokalizacja: Paradise City
Płeć: Nieokreślona

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 6 grudnia 2018, o 16:58

Badmotorfinger napisał(a):Mi natomiast najnowsza "Alicja" bardzo przypadła do gustu. Każdy utwór jest przynajmniej solidny jak dla mnie, a niektóre są po prostu znakomite (Red Giant, So Far Under, Never Fade) i bardzo często wracam do tej płyty.

Spotkałem się z twierdzeniami, że z Alice to nie ma nic wspólnego i jest sześćset razy razy słabsze od tego, co robi dawniej, ale mi akurat też przypadło do gustu. Może nie cała płyta, bo jest tam kilka średniaków, ale wspomniane przez Ciebie Never Fade, czy też The One You Know to jedne z najlepszych singli tego roku i będą w moim podsumowaniu piosenek bardzo wysoko.
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1150
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 10 grudnia 2018, o 15:47

Gorillaz – THE NOW NOW
Można odnieść wrażenie, że Humanz było niejako projektem pobocznym, który miał przywrócić Gorillaz na rynek popkultury i otworzyć drogę do faktycznego powrotu tego wirtualnego zespołu. Zaledwie rok od wydania tej płyty, fani dostali dokładnie to, czego oczekiwali. Autor najwyraźniej wziął do siebie słowa krytyki i tak oto o The Now Now nie można powiedzieć tych wszystkich złych rzeczy, które można było powiedzieć o Humanz… i w drugą stronę. Na pewno mamy tutaj znacznie więcej spójności, dzięki czemu album przypomina album, a nie składankę radiową. Nie brakuje tu interesujących zabiegów, na których można zawiesić ucho, a całość zostawia na słuchaczu dobre i co najważniejsze – niemieszane wrażenia.

Ocena: POZYTYWNA


Riverside – WASTELAND
Właściwie trudno mi cokolwiek na temat tej płyty powiedzieć. Po śmierci Piotra Grudzińskiego można było zastanawiać się, co dalej z Riverside? Zespół postanowił kontynuować działalność, ale czy we trójkę będą w stanie nawiązać do swoich najlepszych kompozycji?
Okazało się, że tak. Mariusz Duda w dużej mierze wziął na siebie tworzenie nowego materiału i jest to prawdopodobnie dzieło jego życia. Sami członkowie polskiej grupy opisali ten album jako najbardziej emocjonalny, z jakim do tej pory mieli do czynienia. Nie ma co oszczędzać słów, Wasteland brzmi po prostu kapitalnie. Zawarte są na nim piosenki różnych kalibrów, od ściany dźwięków, po stonowane klimaty. Wszystko nagrane zostało bajecznie, instrumenty współpracują ze sobą w harmonii i chaosie jednocześnie, a wiele fragmentów mogłoby posłużyć jako idealny przykład tego, czym jest rock progresywny. Przy tym wszystkim najbardziej jednak zadziwia mnie, że nie jestem osamotniony w zachwytach nad tą płytą. Ciepłe słowa płyną z każdej strony: od recenzentów, od fanów, od słuchaczy. Myślę, że mamy do czynienia z prawdziwym fenomenem, być może jedną z najlepszych płyt w swoim gatunku.

Ocena: MEGA POZYTYWNA


Florence + The Machine – HIGH AS HOPE
Długo zabierałem się do przesłuchania całego albumu High As Hope. Sam nie wiem dlaczego, przejadłem się Florence? Znudziłem? A może czułem, że niczego interesującego tutaj nie znajdę? Single promujące płytę były delikatnie mówiąc średnie. Owszem, każda piosenka prezentowała sobą coś innego, ale szybko stawały się tłem codziennego przeglądu najnowszych singli. Nie było w nich nic wyrazistego. I taka mniej więcej jest ta płyta. Ani dobra, ani słaba. Taka, o. Dla fanów artystki zapewne rewelacyjna, bo to po prostu więcej Florence w nowym wydaniu. Dla mnie jednak mocnych punktów jest znacznie mniej, niż na jakiejkolwiek poprzedniej płycie. Na szczęście Florence nadal śpiewa pięknie i daje powody do, może nie tak wielkich, ale wciąż zachwytów.

Ocena: NEUTRALNA
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1150
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 17 grudnia 2018, o 22:04

Alice In Chains – RAINIER FOG
Choć mówi się, że to najsłabszy album w dorobku zespołu, jest to wciąż fajne, ciężkie granie. Alice In Chains najwyraźniej nie ma czym zaskakiwać słuchaczy, więc stawia na sprawdzony koncept. Można złośliwie powiedzieć, że stawia na przeciętność, ale w tej przeciętności siedzi coś, co wyróżnia tę płytę na tle innych przeciętniaków. Może to doświadczenie, może talent, może umiejętność do wszechstronnego grania tej samej muzyki. Nie jest to na pewno styl, bo ten zaciera się w niektórych piosenkach, przez co Alicja nie brzmi jak Alicja, czyli tak unikatowo, jak robiła to w latach świetności. Niekoniecznie musiałaby to być wada albumu, bo eliminuje to element monotonni, ale zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby w tych momentach utrzymywany był wysoki poziom. A tak niestety nie jest i Rainer Fog w połowie składa się z utworów do zapomnienia. Mimo to słucha się go całkiem przyjemnie.

Ocena: NEUTRALNA


Daughtry – CAGE TO RATTLE
Po przesłuchaniu dwóch singli pomyślałem sobie, że kierunek, w jakim poszedł Daughtry jest podobny do tego, w jakim podążył Bon Jovi. Liczyłem jednak na to, że wycieczka w te muzyczne rejony wypadnie w ich przypadku nieco lepiej, ale nic z tego. Fani zostali podzieleni tym albumem. Ci, którzy zarzucają zespołowi przejście na pop, chyba nieuważnie słuchali poprzednich płyt grupy, która od zawsze gra poprockowo i metamorfoza w tym kierunku jest rzeczą naturalną. Ci, którzy bronią nowego albumu i uważają go za dobry… nie mają najwyraźniej zbyt wielkich oczekiwań. Na płycie wieje nudą, niewiele się dzieje, praktycznie nic słuchacza nie zaskakuje ani pozytywnie, ani negatywnie. Trudno przez to nawet dotrwać do końca.

Ocena: NEGATYWNA


W.E.T. - EARTHRAGE
Zespół grający muzykę nazywaną AOR-em idealnie wywiązuje się ze swojego zadania zapewnienia rozrywki niszy, która takim rockiem się interesuje. I nie ukrywam, że sam do tej niszy należę, bo choć W.E.T. swoim brzmieniem niczym nie zaskakuje, to i tak mi się podoba. Earthrage zapewnia mnóstwo chwytliwych melodii, dobrych gitarowych partii i całą masę energii. Połykanie całego albumu naraz może jednak nie być najlepszym pomysłem. Każda piosenka bowiem próbuje naśladować radiowy przebój lat 80. i zdecydowanie lepiej się ich słucha osobno. W przeciwnym wypadku zlewają się do kupy i ostatecznie przytłaczają powtarzalnością, choć jak na ten odłam rocka i tak jest w miarę różnorodnie i ciekawie.

Ocena: POZYTYWNA

Kasia Kowalska – AYA
Czekaliśmy, czekaliśmy i się doczekaliśmy. Artystka nareszcie wróciła z nowym albumem. Przed premierą głównym pytaniem było to, czy będzie to bardziej Trójka, czy bardziej RMF. Wyszło coś pomiędzy, a podobno jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Jest w tym trochę prawdy, bo o sukcesie w przypadku tej płyty nie ma mowy, jednak fani nie powinni narzekać na nowy materiał. Ten w zasadzie niczym nie zaskakuje i… jest to jego zaleta, bo to przepis na całkiem udany album, który po części trafi do szerszego grona słuchaczy. Umówmy się, nie zawsze da się nagrać dwanaście piosenek na poziomie tytułowej Aji. Czasem lepiej postawić na proste, sprawdzone, „bezpieczne” rozwiązania i to właśnie robi większość utworów, choć - co cieszy - nie wszystkie. Wychodzi to całości na dobre, jest w miarę różnorodnie i ciekawie do samego końca, choć trochę szkoda, że brakuje fajerwerków.

Ocena: NEUTRALNA
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1150
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez REHABILEJKO » 18 grudnia 2018, o 15:06

EVENo napisał(a):Alice In Chains – RAINIER FOG
Choć mówi się, że to najsłabszy album w dorobku zespołu, jest to wciąż fajne, ciężkie granie. Alice In Chains najwyraźniej nie ma czym zaskakiwać słuchaczy, więc stawia na sprawdzony koncept. Można złośliwie powiedzieć, że stawia na przeciętność, ale w tej przeciętności siedzi coś, co wyróżnia tę płytę na tle innych przeciętniaków. Może to doświadczenie, może talent, może umiejętność do wszechstronnego grania tej samej muzyki. Nie jest to na pewno styl, bo ten zaciera się w niektórych piosenkach, przez co Alicja nie brzmi jak Alicja, czyli tak unikatowo, jak robiła to w latach świetności. Niekoniecznie musiałaby to być wada albumu, bo eliminuje to element monotonni, ale zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby w tych momentach utrzymywany był wysoki poziom. A tak niestety nie jest i Rainer Fog w połowie składa się z utworów do zapomnienia. Mimo to słucha się go całkiem przyjemnie.

Ocena: NEUTRALNA


To JEST najsłabszy album Alicji w karierze. Album mocno rozczarowujący. Album złożony głównie z wypełniaczy i po 3 pierwszych piosenkach "do wyłączenia".

16 lat po śmierci Layne'a Staleya AiC nadal "ma jego twarz" stąd najlepszym utworem na "Rainier fog" jest "Red Giant" w którym DuVall mocno "poleciał" Staleyem. Harmoniom brakuje dynamiki. Utwór tytułowy bazuje na motoryce leciwego "Dam that river" ale nie ma tej siły rażenia. Utwory jakby pozbawione magii, energii, mgły.

Szukanie światła czy nadziei nigdy nie było domeną Alicji. Ten zespół najlepiej prezentował się w hipnotycznych, nihilistycznych kompozycjach. Denerwujące jest poczucie monotonii. Zabrakło wiele...
Avatar użytkownika
REHABILEJKO
Keep The Faith
Keep The Faith
 
Posty: 250
Dołączył(a): 12 listopada 2017, o 22:52
Płeć: Nieokreślona
Ulubiona płyta: These Days

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 19 grudnia 2018, o 09:49

"Całe życie myślałem, że słucham rocka"

Tak z innej beczki trochę, to znaczy z tej zawierającej podsumowania oficjalne. No właśnie, oficjalne dopóki bierzemy suche dane bez względu na wszystko - wtedy Billboard może mieć coś do powiedzenia na temat tego, co jest najlepiej się sprzedające. Dopadłem jednak playlistę "Billboard Top 100 Best Rock Songs Of 2018". Ja wiem, że rock to szerokie pojęcie, ale tutaj kogoś zdrowo poniosło. Dotrwałem do miejsca 91 i dalej nie chcę. Z resztą, już po pierwszej wyraźnie słychać, że coś jest nie tak. Na dziesięć piosenek trzy są rockowe, z czego jedna pochodzi z 1970 roku, a inna to Bring Me The Horizon, który, uwierzcie mi lub nie, jest jedną z najbardziej rockowych rzeczy, jakie tu usłyszycie.

https://www.youtube.com/watch?v=XeICNMl2sE0

Mam wrażenie, że takie zestawienia Billboard tworzy tylko po to, aby przepchnąć przez komercyjne szambo większą ilość tej samej muzycznej sieczki. Najpierw robią Top ogólny dla artystów faktycznie najpopularniejszych, a potem tworzą poboczny, nazywają go rockowym i wkładają tam artystów, którzy też zasłużyli na jakieś uznanie, ale nie wybili się wystarczająco w tym pierwszym. Cholera, są pewne granice, a oni starają się je cały czas przesuwać. Mam wrażenie, że ten ranking jest gatunkowo bardziej różnorodny, niż ten popowy...
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1150
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez Adrian » 22 grudnia 2018, o 16:37

EVENo napisał(a):"Całe życie myślałem, że słucham rocka"

Tak z innej beczki trochę, to znaczy z tej zawierającej podsumowania oficjalne. No właśnie, oficjalne dopóki bierzemy suche dane bez względu na wszystko - wtedy Billboard może mieć coś do powiedzenia na temat tego, co jest najlepiej się sprzedające. Dopadłem jednak playlistę "Billboard Top 100 Best Rock Songs Of 2018". Ja wiem, że rock to szerokie pojęcie, ale tutaj kogoś zdrowo poniosło. Dotrwałem do miejsca 91 i dalej nie chcę. Z resztą, już po pierwszej wyraźnie słychać, że coś jest nie tak. Na dziesięć piosenek trzy są rockowe, z czego jedna pochodzi z 1970 roku, a inna to Bring Me The Horizon, który, uwierzcie mi lub nie, jest jedną z najbardziej rockowych rzeczy, jakie tu usłyszycie.

https://www.youtube.com/watch?v=XeICNMl2sE0

Mam wrażenie, że takie zestawienia Billboard tworzy tylko po to, aby przepchnąć przez komercyjne szambo większą ilość tej samej muzycznej sieczki. Najpierw robią Top ogólny dla artystów faktycznie najpopularniejszych, a potem tworzą poboczny, nazywają go rockowym i wkładają tam artystów, którzy też zasłużyli na jakieś uznanie, ale nie wybili się wystarczająco w tym pierwszym. Cholera, są pewne granice, a oni starają się je cały czas przesuwać. Mam wrażenie, że ten ranking jest gatunkowo bardziej różnorodny, niż ten popowy...


Podsumowanie Billboardu wyraźnie pokazuje, że dla obecnych czasów Rock nie istnieje. współczesny słuchacz nie jest zainteresowany tego typu muzyką. W Top100 billboardu rockowy gatunek reprezentowany jest jedynie przez Imagine Dragons! To jest dramat, że na tak dużym rynku króluje rap, hip-hop, pop i country, a rock który kiedyś świetnie sobie radził w USA teraz pojawia się jedynie za sprawą Popowo-Rockowemu Imagine Dragons. Nie dziwota, że Jon jako fan podążania za trendami mógł jedynie spróbować pójść droga wyznaczaną przez ten zespół (Walls).

W top 100 listy rockowej billboard nie jest lepiej. Pełno tam starych kawałków Queen, Zeppelinów czy Cranberries. To jest w sumie przykre, że ta lista w dużej mierze opiera się na klasycznych utworach czy hitach z 2017 roku. W czołówce ponownie (jak w 2017) jest m.in mój ulubiony kawałek z 2017 roku "Feel It Still". Nr 1 to utwór z maja 2017 - "Thunder" Imagine Dragons, nr3 to "Believer" Imagine Dragons. Świadczy to o tym, że w danym roku nie można wydać chociażby 100 porządnych i popularnych utworów rockowych. Co jeszcze bardziej przykre powiewem "świeżości" okazuje się "prawie" cover band o nazwie Greta Van Fleet. Jeden z członków Led Zeppelin wypowiedział się, że nie muszą wracać na scenę bo jest już tam ten zespół. Największe sukcesy na liście odnosi popowy zespół z namiastką rocka - Imagine Dragons. Trochę w tyle jest Twenty One Pilots których ciężko zaliczyć do rocka czy wątpliwie rockowe Panic! at the disco. Na liście pełno nie-rockowych artystów typu Florence & The Machine czy Alice Mertoon. Pojawiają się również i rockowi przedstawiciele z typowo popowymi numerami jak Linkin Park z "One More Light".

Osobiście muszę przyznać, że osobiście też w tym roku ten gatunek sprawił mi więcej zawodu niż radości. Pomimo tego, że albumy wydało kilka z moich ulubionych rockowych gwiazd jak m.in Arctic Monkeys, Manic Street Preachers czy Alice In Chains, to jakościowo był to słaby rok. Jeden z najsłabszych o ile nie najsłabszy od kiedy słucham na poważnie muzyki.
01.Stuttgart 2006
02.Lipsk 2008
03.Drezno 2011
04.GDAŃSK 2013!!
05.WARSZAWA 2019!!

Please Wait.....Loading....
Avatar użytkownika
Adrian
Administrator
Administrator
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 4215
Dołączył(a): 17 września 2005, o 19:02
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Płeć: Mężczyzna

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez REHABILEJKO » 22 grudnia 2018, o 21:41

Adrian napisał(a):Alice In The Chains


Kurcze, nie znam ;)

Adi, ja mimo wszystko po Grecie bym nie jechał... Co prawda wątpię w szczerość tej muzyki ale... być może takie zabiegi managementu i wytwórni są szukaniem drogi by "ocalić rocka" czy tez muzykę gitarową ogólnie.Lepiej "sięgać do korzeni gatunku" niż robić kolejne gówniane crossovery które tę muzykę zabiły.

Czasy się zmieniły, lata lecą, a od "Nevermind" Nirvany świat nie zaznał kolejnej rockowej rewolucji. Pewnie dlatego że niczego lepszego wymyślić się nie da jeśli weźmiemy pod uwagę prostotę, brud, ciężar i melodie. To masterpiece.

Dzis światu "takie zabawki" nie są potrzebne. Szkoda... Dlatego też rock umarł i pewnie już nigdy nie wróci do łask. Grunge był ostatnim zrywem niekomercyjnego oblicza rocka.
Avatar użytkownika
REHABILEJKO
Keep The Faith
Keep The Faith
 
Posty: 250
Dołączył(a): 12 listopada 2017, o 22:52
Płeć: Nieokreślona
Ulubiona płyta: These Days

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez Adrian » 23 grudnia 2018, o 13:25

REHABILEJKO napisał(a):
Adrian napisał(a):Alice In The Chains


Kurcze, nie znam ;)

Adi, ja mimo wszystko po Grecie bym nie jechał... Co prawda wątpię w szczerość tej muzyki ale... być może takie zabiegi managementu i wytwórni są szukaniem drogi by "ocalić rocka" czy tez muzykę gitarową ogólnie.Lepiej "sięgać do korzeni gatunku" niż robić kolejne gówniane crossovery które tę muzykę zabiły.

Czasy się zmieniły, lata lecą, a od "Nevermind" Nirvany świat nie zaznał kolejnej rockowej rewolucji. Pewnie dlatego że niczego lepszego wymyślić się nie da jeśli weźmiemy pod uwagę prostotę, brud, ciężar i melodie. To masterpiece.

Dzis światu "takie zabawki" nie są potrzebne. Szkoda... Dlatego też rock umarł i pewnie już nigdy nie wróci do łask. Grunge był ostatnim zrywem niekomercyjnego oblicza rocka.

Niestety mnie tego typu zabiegi jak Greta czy na naszym podwórku swego czasu Paula (czy jak jej tam) odrzucają. Wokal jako wokal mi nie przeszkadzałby póki grałby innego rodzaju kawałki niż kopie utworów Zeppelinów. To jest dla mnie tanie jechanie na popularności pewnych ikon. Nie chciałbym aby jakiś koleś posiadający podobną barwę do Jona grał w zespole próbującym oddać styl grania Richiego, Tico i Davida bazujący na podobnych progresjach akordowych i używających podobnych metafor w tekstach. Absolutnie byłoby to dla mnie nie do zniesienia. Nie wiem jaki pogląd na ten zespół mają fani Led Zeppelin, ale dla mnie to coś przynajmniej niesmacznego.

Można próbować podnieść ten gatunek bazując na muzyce klasycznej, ale posiadając swój własny styl. Osobiście wolałbym żeby rock uzyskał status muzyki niszowej niż chwytał się takich zabiegów. Zresztą zabiegi typu reanimowanie zespołów bez "ikon" na wokalu i trzymając starą nazwę też mi się nie podobają (np. Queen). Za niedługo dojdą hologramy i generalnie upadnie wszystko to co w tamtym świecie muzyki ceniłem.

Generalnie różnego rodzaju crossovery mi się osobiście podobają. Uwielbiam Indie Rock, Nu-Metal też przyniósł kilka dobrych zespołów, Emo-Rock to min genialni MCRomance, Brit-Pop czy Pop Metal pod postacią Bon Jovi, to bardzo ciekawe i wartościowe muzyczne rozwiązania. Osobiście lubię różnorodność. Greta to dla mnie niestety niesmaczny zwrot ku upadkowi..
01.Stuttgart 2006
02.Lipsk 2008
03.Drezno 2011
04.GDAŃSK 2013!!
05.WARSZAWA 2019!!

Please Wait.....Loading....
Avatar użytkownika
Adrian
Administrator
Administrator
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 4215
Dołączył(a): 17 września 2005, o 19:02
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Płeć: Mężczyzna

Następna strona

Powrót do Muzyka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron