Ogłoszenie

Obrazek


30 LAT NEW JERSEY

Dyskusje na temat albumów, ich oceny, opinie.

Moderator: Mod's Team

30 LAT NEW JERSEY

Postprzez REHABILEJKO » 13 września 2018, o 15:29

Dokładnie dziś jedną z najlepszych płyt BJ kończy 30 lat. Dla wielu z Was/Nas jest to najlepszy album grupy, dla wielu wyjątkowy...jednak... Tylko dla nielicznych "ten pierwszy", od którego wszystko się zaczęło...

Jaki był Wasz pierwszy kontakt z NJ? Czy poznaliście ją jako pierwszą, drugą, piątą w dorobku zespołu?

Jak oceniacie ją po latach? Zapraszam do dyskusji.
Avatar użytkownika
REHABILEJKO
It's My Life
It's My Life
 
Posty: 240
Dołączył(a): 12 listopada 2017, o 22:52
Płeć: Nieokreślona
Ulubiona płyta: These Days

Re: 30 LAT NEW JERSEY

Postprzez EVENo » 13 września 2018, o 16:13

Miło czasem wejść na forum i zająć się czymś innym, niż usuwaniem postów i banowaniem fejkowych kont ;)

A więc tak... po pierwsze - jak ten czas leci! Przecież jeszcze niedawno świętowaliśmy 25-lecie, a tu już kolejny, okrągły jubileusz. I choć wydaje się, że przez te wszystkie lata temat tej płyty został już wyczerpany, to warto czasem wrócić do tych samych opowieści, tych samych wspomnień, odkładając tak naprawdę na bok muzyczny aspekt, który i tak doprowadzi nas do wniosku, że ta płyta jest po prostu fantastyczna :D

Jako reprezentant młodego pokolenia muszę przyznać, że droga do słuchania całych albumów była długa i... to właśnie miłości do Bon Jovi zawdzięczam fakt, że nie słucham dziś pojedynczych mp3, ani nie żywię się tym, co wrzucą na Vevo. To oni nauczyli mnie słuchania płyt :) Przed sięgnięciem po dyskografię, z New Jersey znałem oczywiście Lay Your Hands, Born To Be My Baby, Bad Madicine i I'll Be There For You. Za nic w świecie nie wiedziałem o istnieniu reszty piosenek z Living In Sin i Wild Is The Wind na czele.

Która w kolejności była to dla mnie płyta? Dzisiaj już dokładnie nie pamiętam. Na pewno zaczęło się od tego, że na moim Play Station albo grało się w Crasha, albo grał Crush. Moja mama tak często wałkowała ten album, że do dziś przynosi mi on wspomnienia związane z interfejsem konsoli :D Potem był HAND i tak właściwie to dla mnie od niego się zaczęło. Po jego wydaniu zainteresowałem się zespołem i zacząłem go bacznie śledzić. Pierwszą płytą, na którą tak naprawdę czekałem było Lost Highway. W między czasie znajomy mojego taty "spiracił" mi dyskografię. Z tego co pamiętam, pierwszymi dwiema jakie przesłuchałem był debiut i SWW, a potem właśnie New Jersey.

Byłem wtedy na takim etapie, że wszystko co by Bon Jovi nie wydało mogło mi się spodobać, więc wchłaniałem ich muzykę jak szalony, ale pierwszy kontakt z TYM albumem... Rany Boskie, nigdy tego nie zapomnę! Pierwsze trzy piosenki już znałem i lubiłem jak mało co, ale gdy przyszła pora na poznawanie reszty, wgniotło mnie w fotel. To było wręcz idealne połączenie, aby po krótkiej rozgrzewce całkowicie oddać się tej płycie. Najpierw Living In Sin, który zdefiniował dla mnie pojęcie power ballady, później Blood On Blood, który w tamtym czasie ociekał dla mnie jakością, mocarne Homebound... no i Wild.

Ta piosenka była wtedy wszystkim, czego oczekiwałem od muzyki. Definicja arcydzieła. Dziś gusta już mam inne, ale na tamten moment właśnie takie było moje wyobrażenie utworu idealnego, więc pomyślcie sobie co musiałem czuć, gdy go dostałem. Ride Cowboy Ride od początku zainteresował mnie swoją długością, więc gdy się skończył i zaczęło grać Stick, po raz kolejny byłem w siódmym niebie. Właśnie ze względu na ten pierwszy odsłuch, te jedyne, niepowtarzalne doświadczenie, zawsze będę szanował Ride. Zrobił wtedy robotę, po prostu.

I chyba nie pomylę się, jeśli powiem, że po czymś takim I'll Be There For You smakowało mi najlepiej w historii. Był to po prostu kolejny numer, który już znałem, ale teraz stał się częścią czegoś doskonałego. Śpiewałem go na cały głos, bo nie znałem jeszcze tak dobrze angielskiego :P 99 In The Shade też zawsze lubiłem. Dodawał mi tej pozytywnej, młodzieńczej energii.

Chciałbym móc lepiej opisać jak wielkim dla mnie wydarzeniem był pierwszy kontakt z New Jersey, ale to chyba nie możliwe. Chyba najlepiej to opiszę, jeśli powiem, że to właśnie wtedy po raz pierwszy w życiu byłem zakochany. No bo, skoro twierdziłem, że ta płyta na zawsze będzie moim numerem jeden - to przecież jak wyznanie miłości, czyż nie? ;) I nadal ją kocham, już nie tak szaleńczo i bez reszty, ale za to szczerze. Drugiej takiej nie ma i nigdy nie będzie.
Obrazek
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: 30 LAT NEW JERSEY

Postprzez prezes1 » 23 września 2018, o 15:50

Gratulacje Eveno, wypracowanie niczym Adrian a prawie jak Kuba! ;)
New Jersey - płyta doskonała pod każdym względem. Pierwsza BJ, którą wysłuchałem i przegrałem od kolegi z podstawówki a zaczęło się od Trójki i Born To Be My Baby na liście. Potem poszło... :)
Przy These Days(która jest opus magnum BJ i tekstowo najlepsza) New Jersey jest lekko niżej. Ale tylko lekko. Happy Birthday to You NJ! :)

ps - przypomniałem sobie historyjkę pewną, już w latach 90tych gdy mieliśmy NJ na CD, kolega poszedł z płytą do sklepu aby kupić wieżę. Dał facetowi płytę aby zagrał bo chciał sprawdzić moc, basy, efekty. Facet włożył płytę, kolega odpalił numer 8. Poszło, facet słucha, kręci głową, mówi że coś słabo słychać, jakieś mono, trzaski etc. Wina płyty, nie wieży! Podgłośnia prawie na pół volume i za chwilę jak numer 9 pieprznął to facet się prawie przewrócił ha ha! :D Potem mówił: szacun ale super kawałek, nie znałem go...Ale pokaz dali na cały sklep! :)
"Opinions are like assholes...Everybody has one!"
Avatar użytkownika
prezes1
Gdańsk Supporter
Gdańsk Supporter
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 3200
Dołączył(a): 4 maja 2010, o 23:48
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: These Days i NJ

Re: 30 LAT NEW JERSEY

Postprzez ROCKSTAR » 24 września 2018, o 17:10

New Jersey... Pierwsza plyta Bon Jovi, jaka uslyszalem i jaka kupilem.
Pierwsza PLYTA, ktora zmienila cale moje zycie... Na lepsze, na zawsze ( ha- pisza tak wszedzie, gdzie tylko moge ).
New Jersey dorwalem pozna jesienia 1988. Dzieki Trojce i kawalkowi Bad Medicine.
Generalnie ta jesien A.D. 1988 byla czyms niesamowitym w zyciu 12-letniego Andrzeja C. Najpierw cios w postaci NJ. Potem... 2,3 dni pozniej (doslownie)- kolejny cios, w postaci albumu "Hysteria", od Def Leppard ( "... bo, jesli lubisz BJ, to ten album tak samo ci sie spodoba- a moze i bardziej"- mawial Pan Sprzedajacy Kasety).
... jeszcze pare dni wczesniej, zauwazone w programieb telewizyjnym... yyy... "Drops"? ( starszyzna poprawi, jesli sie myle- Marek Wiernik to prowadzil chyba) video do Livin' on a Prayer i... wielkie moje zdziwienie, ze nie ma tego na NJ :D ("To oni maja wiecej plyt? To ja poprosze").
Chronologicznie, do konca roku 1988 poznalem: NJ, SWW, 7800, BJ... Wszystko sie zmienilo. Air guitar juz nie wystarczala, musialem przeciez nauczyc sie grac Ride Cowboy Ride... W pokoju zabraklo miejsca na plakaty, a w szkole miejsca na skupienie i nauke :D
New Jersey dla mnie, to cos wiecej niz ulubiona plyta BJ. To cos wiecej rowniez, anizeli sentyment. To ja- wtedy i dzis. To moja dusza, gdzies tak zagubiona w tych dzwiekach, to cos wiecej niz komercja rockowa, wiecej niz... chyba same Bon Jovi. :co:
No nic- pisze pierdoly, bo nie wiem co dodac wiecej...
Plyta zycia, soundtrack zycia. Najwazniejszy album.
Avatar użytkownika
ROCKSTAR
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 996
Dołączył(a): 10 kwietnia 2005, o 16:19
Lokalizacja: Wałbrzych / Kair
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: NJ KTF TD


Powrót do Albumy i Wydawnictwa

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron