Ogłoszenie

Szanowni użytkownicy!

W związku z wejściem w życie Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych, w skrócie "RODO", opublikowaliśmy nową Politykę prywatności, Politykę cookies oraz Regulamin. Prosimy o zapoznanie się przed logowaniem i rejestracją.


30 LAT NEW JERSEY

Dyskusje na temat albumów, ich oceny, opinie.

Moderator: Mod's Team

30 LAT NEW JERSEY

Postprzez REHABILEJKO » 13 września 2018, o 15:29

Dokładnie dziś jedną z najlepszych płyt BJ kończy 30 lat. Dla wielu z Was/Nas jest to najlepszy album grupy, dla wielu wyjątkowy...jednak... Tylko dla nielicznych "ten pierwszy", od którego wszystko się zaczęło...

Jaki był Wasz pierwszy kontakt z NJ? Czy poznaliście ją jako pierwszą, drugą, piątą w dorobku zespołu?

Jak oceniacie ją po latach? Zapraszam do dyskusji.
Avatar użytkownika
REHABILEJKO
It's My Life
It's My Life
 
Posty: 180
Dołączył(a): 12 listopada 2017, o 22:52
Płeć: Nieokreślona
Ulubiona płyta: These Days

Re: 30 LAT NEW JERSEY

Postprzez EVENo » 13 września 2018, o 16:13

Miło czasem wejść na forum i zająć się czymś innym, niż usuwaniem postów i banowaniem fejkowych kont ;)

A więc tak... po pierwsze - jak ten czas leci! Przecież jeszcze niedawno świętowaliśmy 25-lecie, a tu już kolejny, okrągły jubileusz. I choć wydaje się, że przez te wszystkie lata temat tej płyty został już wyczerpany, to warto czasem wrócić do tych samych opowieści, tych samych wspomnień, odkładając tak naprawdę na bok muzyczny aspekt, który i tak doprowadzi nas do wniosku, że ta płyta jest po prostu fantastyczna :D

Jako reprezentant młodego pokolenia muszę przyznać, że droga do słuchania całych albumów była długa i... to właśnie miłości do Bon Jovi zawdzięczam fakt, że nie słucham dziś pojedynczych mp3, ani nie żywię się tym, co wrzucą na Vevo. To oni nauczyli mnie słuchania płyt :) Przed sięgnięciem po dyskografię, z New Jersey znałem oczywiście Lay Your Hands, Born To Be My Baby, Bad Madicine i I'll Be There For You. Za nic w świecie nie wiedziałem o istnieniu reszty piosenek z Living In Sin i Wild Is The Wind na czele.

Która w kolejności była to dla mnie płyta? Dzisiaj już dokładnie nie pamiętam. Na pewno zaczęło się od tego, że na moim Play Station albo grało się w Crasha, albo grał Crush. Moja mama tak często wałkowała ten album, że do dziś przynosi mi on wspomnienia związane z interfejsem konsoli :D Potem był HAND i tak właściwie to dla mnie od niego się zaczęło. Po jego wydaniu zainteresowałem się zespołem i zacząłem go bacznie śledzić. Pierwszą płytą, na którą tak naprawdę czekałem było Lost Highway. W między czasie znajomy mojego taty "spiracił" mi dyskografię. Z tego co pamiętam, pierwszymi dwiema jakie przesłuchałem był debiut i SWW, a potem właśnie New Jersey.

Byłem wtedy na takim etapie, że wszystko co by Bon Jovi nie wydało mogło mi się spodobać, więc wchłaniałem ich muzykę jak szalony, ale pierwszy kontakt z TYM albumem... Rany Boskie, nigdy tego nie zapomnę! Pierwsze trzy piosenki już znałem i lubiłem jak mało co, ale gdy przyszła pora na poznawanie reszty, wgniotło mnie w fotel. To było wręcz idealne połączenie, aby po krótkiej rozgrzewce całkowicie oddać się tej płycie. Najpierw Living In Sin, który zdefiniował dla mnie pojęcie power ballady, później Blood On Blood, który w tamtym czasie ociekał dla mnie jakością, mocarne Homebound... no i Wild.

Ta piosenka była wtedy wszystkim, czego oczekiwałem od muzyki. Definicja arcydzieła. Dziś gusta już mam inne, ale na tamten moment właśnie takie było moje wyobrażenie utworu idealnego, więc pomyślcie sobie co musiałem czuć, gdy go dostałem. Ride Cowboy Ride od początku zainteresował mnie swoją długością, więc gdy się skończył i zaczęło grać Stick, po raz kolejny byłem w siódmym niebie. Właśnie ze względu na ten pierwszy odsłuch, te jedyne, niepowtarzalne doświadczenie, zawsze będę szanował Ride. Zrobił wtedy robotę, po prostu.

I chyba nie pomylę się, jeśli powiem, że po czymś takim I'll Be There For You smakowało mi najlepiej w historii. Był to po prostu kolejny numer, który już znałem, ale teraz stał się częścią czegoś doskonałego. Śpiewałem go na cały głos, bo nie znałem jeszcze tak dobrze angielskiego :P 99 In The Shade też zawsze lubiłem. Dodawał mi tej pozytywnej, młodzieńczej energii.

Chciałbym móc lepiej opisać jak wielkim dla mnie wydarzeniem był pierwszy kontakt z New Jersey, ale to chyba nie możliwe. Chyba najlepiej to opiszę, jeśli powiem, że to właśnie wtedy po raz pierwszy w życiu byłem zakochany. No bo, skoro twierdziłem, że ta płyta na zawsze będzie moim numerem jeden - to przecież jak wyznanie miłości, czyż nie? ;) I nadal ją kocham, już nie tak szaleńczo i bez reszty, ale za to szczerze. Drugiej takiej nie ma i nigdy nie będzie.
Nowa, lepsza, muzyczna
Top Shark Lista
w Radiu Epsilon
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 939
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey


Powrót do Albumy i Wydawnictwa

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość