Wersja pełna
Forum ogólne
Odpowiedz

Re: Występy

17 listopada 2018, o 20:51

On w ogóle stracił swoją tożsamość. Nie chce już go obrażać ani się nad nim znęcać, ale trzeba bardzo daleko odlecieć, żeby myśleć że jak przez całe życie nie było się lead'em to w wieku 60 lat nagle się nim stanie.

Niemniej jednak miło widzieć go w całkiem niezłej formie wokalnej.

Re: Występy

18 listopada 2018, o 08:32

Makaronizmy, makaronizmy... Mamy już odpowiedz dlaczego BJ nigdy nie grało czadowo (OK, może z kilkoma wyjątkami). Nudne to niemiłosiernie. Sambora wygląda bardziej jakby zachwycał się swoim głosem niż... No właśnie.

Re: Występy

18 listopada 2018, o 11:16

REHABILEJKO napisał(a):Makaronizmy, makaronizmy... Mamy już odpowiedz dlaczego BJ nigdy nie grało czadowo

Hmmm? Mozesz rozwinąć temat?

Re: Występy

18 listopada 2018, o 21:05

Dorzucam It's my life z tego samego eventu
https://youtu.be/k-CNNJ6M-ys

Re: Występy

29 listopada 2018, o 08:35

Chłop się po prostu skończył.
Przykro się to ogląda, szczególnie jak się wygina na tej scenie robiąc z siebie frontmana...
Zobaczcie... 2012 rok - Berlin - doświadczona życiem legenda rocka daje niesamowity koncert, do którego osobiście wracam za każdym razem gdy na horyzoncie pojawia się temat "Richie Sambora". Mija 6 lat (chociaż w zasadzie już po roku od tamtych koncertów Richiemu odbiło) i mamy karykaturę samego siebie - facet wygląda niczym naśladowcy Elvisa z Las Vegas. Tyle, że Richie parodiuje sam siebie. Pomijam fakt, że jego mowa ciała ewidentnie wskazuje na to, że trzeźwy nie był.

Zatrważająca sprawa. Jako fan Richiego stwierdzam, że problemy JBJ z głosem - w porównaniu z tym co dzieje się obecnie z Richiem - to mały pikuś.

Re: Występy

29 listopada 2018, o 09:34

Obaj mają problem, ale to prawda, że Richie większy. Jon ma wokół siebie ludzi i wydaje mi się, że doskonale jest świadom tego, że nawet najwięksi krytycy, tacy jak ja, wciąż mu kibicują i życzą jemu i całej kapeli jak najlepiej. Poza tym, Jon się po prostu zestarzał, a Richie... zmienił nie do poznania. I przez to ludzie się od niego odwracają, on sam już chyba nie wie kim tak naprawdę jest. Najgorsze jest to, że nie mamy prawa oceniać i nie wiemy czy powinniśmy mieć żal do niego samego, czy do otaczających go ludzi. Z drugiej strony, przez wiele lat otaczającymi go ludźmi byli po prostu ci z Bon Jovi. Przejście na drugą stronę mostu może i było dobrym pomysłem, ale spalenie go... Wszyscy chyba mamy coraz mniejsze nadzieje na szczęśliwe zakończenie tej historii. Gdybyśmy tylko mogli sami się z nim spotkać i przemówić do rozsądku...

Re: Występy

29 listopada 2018, o 11:35

Można powiedzieć że teraz dopiero to ma on 'personal issues': właśnie zostawiła go kolejna już(która z kolei?) laska, zerowe zainteresowanie projektem RSO, ex-żona przebywa w zakładzie zamkniętym. Kto mieszka z córką w takim razie? Do tego alkohol i używki ale przede wszystkim kryzys wieku średniego i to poważny(zresztą u Jona też).
Nie przeszkadza mi w ogóle że chce być frontmanem, może to jego niespełnione marzenie? Ma prawo próbować albo udawać. Tylko niech się pozbiera do kupy!
A na razie jest przykładem Californication... ;)

Re: Występy

1 grudnia 2018, o 09:30

W tym wszystkim zastanawia mnie jeden istotny fakt. Jakiś czas temu w necie przewijał się filmik z lotniska, gdzie Richie wraz z dzieciakami i siostrą? (?) zostałi złapani przez dziennikarza. Richie nachlany jak perszing twierdził, że u niego wszystko ok, blablabla. Do sedna - czy nikt tego chłopa nie może złapać za mordę i ustawić do pionu? Czy faktycznie tylko Jon miał na niego jakikolwiek wpływ? Doskonale rozumiem że alkoholik wyjdzie z nałogu tylko gdy sam będzie tego chciał... Ale musi mieć jakiś bodziec.

Re: Występy

1 grudnia 2018, o 11:31

medicineman90 napisał(a):czy nikt tego chłopa nie może złapać za mordę i ustawić do pionu? Czy faktycznie tylko Jon miał na niego jakikolwiek wpływ? Doskonale rozumiem że alkoholik wyjdzie z nałogu tylko gdy sam będzie tego chciał... Ale musi mieć jakiś bodziec.

To nie jest takie proste. Nawet gdyby Sambora nie narobił sobie w ostatnim czasie wrogów, to może nie być takiej siły, która by go przekonała. Alkoholicy potrafią być nie tylko uparci, ale ich postrzeganie co jest dla nich dobre, a co złe potrafi obrócić się o 180 stopni. Ludzi, którzy go będą wyzyskiwać uważać za przyjaciół, a tych, którzy chcą mu pomóc - wręcz przeciwnie.

Do tego dochodzą problemy typowo psychiczne. Chris Cornell też miał przecież wokół siebie ludzi, którzy go kochali. Zdaje się, że każdy przyszły samobójca ma i nawet jeśli kogoś dopadnie depresja, to każdy bez wyjątku będzie mu powtarzał, że będzie dobrze, że nie ma powodu do zmartwień, że życie jest piękne... a oni i tak je sobie odbierają.

A z alkoholikami to już przerobiłem wiele dziwnych przypadków, z czego zdecydowanie najsmutniejszym jest przypadek ojca mojego kumpla. Facet był strażakiem, porządnym, zdyscyplinowanym, prawdziwym kurde mężczyzną. Do czasu, kiedy odszedł na emeryturę. Zaczął się bowiem... nudzić. A z nudów zaczął pić. Dwa lata później zachlał się na śmierć. Serio. To jest historia nie do uwierzenia, ale wydarzyła się naprawdę.

Richie dostaje od życia po dupie i z każdym dniem dostaje coraz więcej powodów, żeby uciekać do alkoholu. Życie bez tego przestało mu smakować. Nie chcę być złym prorokiem, ale ten pacjent może być nieuleczalny...
Odpowiedz