Ogłoszenie

Obrazek


Muzyczne podsumowanie roku 2018

Wszystko co dotyczy szeroko pojętego działu muzyki, innych zespołów itp.

Moderator: Mod's Team

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez prezes1 » 24 grudnia 2018, o 11:38

Mi akurat Greta podchodzi bez problemu. Rewelacyjna epka i fajny debiut! :)
Nie jestem fanem LZ ale oczywiście słyszę wpływ, szczególnie w wokalu. Jednakże, w ogóle mi to nie przeszkadza. Słucham bardzo często.
I 100 razy wolę takie granie niż jakieś g$#%%ne misz-masze... ;)
A ponieważ rock umiera to chyba czas wrócić do korzeni(co właśnie Greta robi).
"Opinions are like assholes...Everybody has one!"
Avatar użytkownika
prezes1
Gdańsk Supporter
Gdańsk Supporter
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 3226
Dołączył(a): 4 maja 2010, o 23:48
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: These Days i NJ

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 24 grudnia 2018, o 12:34

Myślę, że tutaj w grę wchodzi popularność i kwestia tego, kto sobie na nią zasłużył. Jest multum zespołów małpujących inne zespoły - jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej. Jak ktoś małpuje The Offspring to nikt palcem nie kiwnie, bo to taka muzyka, że ma brzmieć za każdym razem tak samo. Greta jednak zadziera ze Świętym Graalem hard rocka i nie każdemu się to podoba. Narażeni na porównania z Zeppelinami muszą stoczyć nierówną walkę z hejterami, bo ich muzyka choć podobna, jest i prawdopodobnie zawsze będzie dużo bardziej prymitywna. Nie pomaga też fakt, że po świetnej EP-ce, wydali nieco słabszą płytę. I tak jak wspominałem - recenzenci bardzo dobrze robią przyjmując ten album tak chłodno. To już nie jest piaskownica, to jest prawdziwe życie :D A Greta bardzo łatwo może stać się rakiem, jeśli nie zyskają tożsamości i nie udowodnią, że należy im się miejsce w popkulturze.
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1160
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez REHABILEJKO » 26 grudnia 2018, o 01:02

EVENo napisał(a):Myślę, że tutaj w grę wchodzi popularność i kwestia tego, kto sobie na nią zasłużył. Jest multum zespołów małpujących inne zespoły - jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej. Jak ktoś małpuje The Offspring to nikt palcem nie kiwnie, bo to taka muzyka, że ma brzmieć za każdym razem tak samo. Greta jednak zadziera ze Świętym Graalem hard rocka i nie każdemu się to podoba. Narażeni na porównania z Zeppelinami muszą stoczyć nierówną walkę z hejterami, bo ich muzyka choć podobna, jest i prawdopodobnie zawsze będzie dużo bardziej prymitywna. Nie pomaga też fakt, że po świetnej EP-ce, wydali nieco słabszą płytę. I tak jak wspominałem - recenzenci bardzo dobrze robią przyjmując ten album tak chłodno. To już nie jest piaskownica, to jest prawdziwe życie :D A Greta bardzo łatwo może stać się rakiem, jeśli nie zyskają tożsamości i nie udowodnią, że należy im się miejsce w popkulturze.


Pozwolę sobie nie zgodzić się z przedmówcą.. Popularność nie ma tutaj nic do rzeczy. Co współczesny nastolatek wie o Led Zeppelin? Albo czy fan Linkin park słucha Planta i spółki? Zresztą... Kto na tym forum słucha Zeppelinów? Ja nie... I nie będę się silił na poprawność polityczną...

Czy są DLA mnie ważni? Nie... Czy lubię tego typu wrażliwość, feeling, ekspresję? Szczerze- wolę Sabbathòw i Purpli. Wielkości jednak im nie będę odbierał choć byłbym ostrożny w nazywaniu ich największym rockowym zespołem w historii.

Problemem GvF jest "jedynie" wtórność... Wielbiciele tego typu grania będą się rozpływać... Przeciwnicy - zrzymać... Greta to produkt od początku do końca. Nawet ten "hype" jest dość podejrzany bo i Slash i Collen chwalą. Być może przyszłość gatunku leży we wtórności.

A dziś... Piwo Trooper! Producent Iron Maiden :lol:
Avatar użytkownika
REHABILEJKO
Keep The Faith
Keep The Faith
 
Posty: 250
Dołączył(a): 12 listopada 2017, o 22:52
Płeć: Nieokreślona
Ulubiona płyta: These Days

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 3 stycznia 2019, o 11:07

No tak, z płytami oczywiście się nie wyrobiłem do końca roku, ale od czego jest styczeń :P

Ułożyłem już jednak swoje piosenkowe podsumowanie roku. Długo się zastanawiałem, kto powinien wygrać, ale wydaje mi się, że wybrałem słusznie ;)
PIOSENKA ROKU 2018

Próżno szukać Bon Jovi w powyższym zestawieniu. When We Were Us zajęło 111. miejsce, Making History 133., a Forever All The Way 141. Jest za to Andrzej :D I to dwa razy ;)
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1160
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 6 stycznia 2019, o 14:05

Stone Temple Pilots – STONE TEMPLE PILOTS
Nowa płyta z nowym wokalistą, lecz w starym stylu. Dla mnie największym atutem Stone Temple Pilots zawsze byłą ich umiejętność do mieszania różnych rodzajów rocka, grając przy tym zawsze naturalnie. Jeśli grali mocno, to nie grali za mocno, jeśli wolno, to nie za wolno, a jeśli dyskotekowo, to też bez przesady. Przez to też nigdy nie rozumiałem dlaczego nazywa się ich zespołem grunge’owym, bo dla mnie bliżej im do rock and rolla. I pod tym względem nic się nie zmieniło – nowa płyta jest różnorodna, a mimo wszystko całkiem równa. Martwi jedynie jakość utworów, które nie są już tak dobre, jak za najlepszych czasów kapeli. Mimo to jest na czym zawiesić ucho i zdecydowanie jest to jeden z moich ulubionych krążków wydanych w 2018 roku.

Ocena: POZYTYWNA


Mela Koteluk – MIGAWKA
Mela kolejny raz nie zawodzi. Choć zgodnie z moimi oczekiwaniami to pierwszy singiel „Odprowadź” jest najmocniejszym punktem płyty, tak pozostałe piosenki bardzo łatwo przyswoić. Kompozycje są ładne i lekkie, a mimo to wiele się w nich dzieje. W dobrym odbiorze pomaga też głos artystki, która (przynajmniej w studiu) śpiewa czarująco, jak i pozytywny, słoneczny wręcz klimat płynący z większości utworów. Dosyć niespodziewanie może się okazać, że to najlepszy album Koteluk – jest równiejszy i ciekawszy od poprzedniczek, zachęcając do ponownego odtworzenia już po pierwszym odsłuchu.

Ocena: POZYTYWNA


Mark Knopfler – DOWN THE ROAD WHEREVER
Z przykrością muszę powiedzieć, że tym razem nie mogę być łagodny dla Pana Marka. Już poprzednia solowa płyta legendarnego gitarzysty Dire Straits, Tracker, wydawała mi się być mało interesująca. Owszem, jej styl jest jaki jest i nie przeszkadza mi takie łagodne oblicze Knopflera, ale słuchając płyty od deski do deski można było się zanudzić. Piosenki się dłużą i nie dają niczego wartego większej uwagi. Down The Road Wherever to… w zasadzie więcej tego samego. I jest to dla mnie ogromny minus, bo kolejny raz męczę płytę wyczekując jej końca. Z dwóch ostatnich albumów można by posklejać jeden średni, ale zamiast tego mamy dwie kiepskie. Nie zrozumcie mnie jednak źle – niech nam Pan Marek nagrywa jak najwięcej i jak najdłużej, bo jeśli na 15 nowych utworów znajdzie się choć jeden godny uwagi, to warto na niego czekać.

Ocena: NEGATYWNA


RSO – RADIO FREE AMERICA
Po odejściu Richiego Sambory z Bon Jovi zapowiadało się na to, że amerykański gitarzysta zechce udowodnić swoim dawnym kumplom z zespołu jak nagrać dobry, rockowy materiał. Niestety, Sambora najwyraźniej chciał udowodnić za dużo, przez co sam chyba zapomniał po co opuścił kapelę, z którą grał blisko trzy dekady. W międzyczasie związał się, prywatnie i zawodowo, z popularną gitarzystką z Australii znaną jako Orianthi i wspólnie ogłosili projekt RSO, w którym brać udział miało wielu znanych muzyków. Album zapowiadany był hucznie, a nagranych przez duet piosenek miało im starczyć na kilka następnych płyt.

Z jakiegoś jednak powodu od pierwszego ogłoszenia w stylu „premiera już niedługo”, a faktyczną premierą minęły cztery długie lata. Cztery lata, podczas których muzycy cały czas powtarzali, że jest dobrze, że już wkrótce singiel, że urwie nam cztery, a nawet osiem liter. Aż w końcu pojawiła się EP-ka z pięcioma piosenkami. A każda z nich z innej parafii – był typowy rocker, popowa papka, popowa ballada, rockowa ballada i jakieś country dla upośledzonych. Fani nie wiedzieli co na ten temat sądzić – jak materiał nagrywany przez cztery lata przez dwójkę gitarzystów może być tak mało rockowy, a przy tym tak dziwny i bez charakteru? W 2018 roku ukazał się więc album Radio Free America, zawierający 15 utworów. Jest to idealny przykład tego, że jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Każdy utwór zdaje się próbować trafiać w inną grupę odbiorców – próbować trafiać, bo zazwyczaj chybia. Chybiony był także związek Sambory z Orianthi – para rozstała się niedługo po wydaniu albumu, którego nawet nie starała się promować. Daikatana przemysłu muzycznego – projekt o którym przed powstaniem mówiono w samych superlatywach, po czym opóźniano jego premierę raz za razem, by ostatecznie wydać byle co i zamieść to pod podłogę. Wstyd.

Ocena: NEGATYWNA


Judas Priest – FIREPOWER
Gdy odpaliłem pierwszy singiel promujący nową płytę Judas Priest pomyślałem sobie „Wrócili!”. Niby nic odkrywczego, ale komentarz ten miał wyrazić jak bardzo spodobał mi się ten powrót i nie ma co ukrywać – Firepower jest kapitalnym albumem, na który nie stać by było wielu innych „dinozaurów metalu”. Fakt faktem, dodatkową energię Judasom daje ich młody gitarzysta Richie Faulkner, ale nie odbiera to szacunku, jaki należy się reszcie załogi za tak mocarne granie. Płyta jest po prostu wyśmienita i jeżeli ktoś lubi heavy metal, to polubi też nowe dzieło Judas Priest.

Ocena: MEGA POZYTYWNA


TACE Project – TIME TRAVELLER
Kilka lat temu Andrzej Citowicz pochwalił się małej grupie osób swoimi amatorskimi nagraniami. Odzew na forum był bardzo pozytywny, co sprawiło, że przez kolejne lata dzielił się on swoimi kolejnymi kompozycjami instrumentalnymi. W 2014 roku doszło do przełomu – Andrzej zebrał skład i wydał EP-kę z wokalem. Jego stare utwory nabrały nowej jakości. Nic więc dziwnego, że gdy zapowiedział pełny album swojego nowego zespołu, oczekiwania wobec niego były wielkie. TACE nie zawiodło i dostarczyło muzykę klimatem nawiązującą do rocka lat 80. Choć nagrania są w pełni amatorskie, nie sposób nie docenić świetnych gitar i interesującego podkładu. Momentami jednak zabrakło pomysłu, przez co album nie utrzymuje wysokiego poziomu przez cały czas. Mimo to, rzadko ma się do czynienia z tak piękną laurką dla muzyków, którzy znaczyli i znaczą dla nas tak wiele. A twórczość TACE taką laurką jest i niejedna legenda rocka byłaby dumna, gdyby usłyszała jaki poziom muzyczny potrafi osiągnąć wzorujący się na nim fan.

Ocena: POZYTYWNA
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1160
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez REHABILEJKO » 6 stycznia 2019, o 14:30

O, widzisz EVENo! Piękne jest to, że ile par (sprawnych) uszu tyle opinii. No i dochodzą do tego tez takie czynniki jak m.in. wiek.

"Tracker" to w moim odczuciu ŚWIETNY album. Naturalny, gitarowy, finezyjny gdy/gdzie trzeba. Inna sprawa, że mnie zawsze ciągnęło bardziej do melancholii i minorowych rzeczy niż rocko-dyskotekowych klimatów. Zobaczymy jak na ten album spojrzysz za 10-15 lat grubo po 30-ce ;)

Co do STP... "Core" - nosz, grunge jak w mordę strzelił... "Purple" też. Potem bywało już różnie chociaż równiej od beznadziejnego od czasów"Vitalogy" Pearl Jamu.

Najnowsza płyta STP totalnie mnie nie ruszyła. Próba ożywienia czegoś martwego po prostu się nie udała. Ewentualnie wyszedł z tego potwór Frankensteina.
Avatar użytkownika
REHABILEJKO
Keep The Faith
Keep The Faith
 
Posty: 250
Dołączył(a): 12 listopada 2017, o 22:52
Płeć: Nieokreślona
Ulubiona płyta: These Days

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 8 stycznia 2019, o 01:31

REHABILEJKO napisał(a):Co do STP... "Core" - nosz, grunge jak w mordę strzelił... "Purple" też. Potem bywało już różnie chociaż równiej od beznadziejnego od czasów"Vitalogy" Pearl Jamu.

Z muzycznego punktu widzenia 95% rockowych albumów z pierwszej połowy lat 90. można nazwać grungem jak w mordę strzelił. Po prostu dawało się odczuć, że coś wisi w powietrzu i nawet jeżeli jakaś kapela nie była utożsamiana z tym gatunkiem, to można było rozpoznać tu i ówdzie ten sam klimat. Można uznać, że taka była ewolucja rocka, ale z drugiej strony pojawia się pytanie - dlaczego ta era trwała tak krótko? Może te czasy był tak specyficzne, może styl produkcji z jakiegoś powodu brzmiał wtedy tak, a nie inaczej - nie wiem. Wiem natomiast, że dla mnie grunge to coś więcej, niż muzyka - to styl życia... albo odbierania go sobie ;)

A Stonesi (tak, właśnie tak ich nazywam - samo mi to przychodzi dużo bardziej naturalnie, niż w przypadku Rolling Stonesów :P ) zawsze mieli ten swój styl luźniejszy, można odnieść wrażenie, że nie przykładali do tego takiej wagi, że grali bo lubili. I nigdy nie był to aż tak brudny rock, nawet na Core, który jest zdecydowanie najbrudniejszy ze wszystkich. Oczywiście, że wspólnych cech jest wiele, ale łatka zespołu grunge'owego została im przyszyta przy debiucie. Tak jak mówię - w tym czasie wszyscy nagrywali w ten sposób, również w Polsce.
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1160
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez REHABILEJKO » 8 stycznia 2019, o 13:01

EVENo napisał(a):Z muzycznego punktu widzenia 95% rockowych albumów z pierwszej połowy lat 90. można nazwać grungem jak w mordę strzelił.


R u sure? Ja pozwolę sobie nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. I to nie z czystej przekory. Po prostu to co napisałeś to ogromne nadużycie, by nie rzec - przekłamanie. Bo ani Mudhoney, ani Smashing Pumpkins, ani Screaming Trees TAK nie brzmieli. Tyle z "grunge'u".

Nie brzmiał tak RATM, Faith no more, RHCP... Nie brzmiał tak Jane's Addiction, TAD, Pixies. Grunge zdechł ponieważ zespoły z innej półki zaczęły przyswajać brzmienie. Za dużo się tego zrobiło. Tam liczyła się muzyką i ładunek emocjonalny. Prostota. Gdy to się skomercjalizowało stało się karykaturą ostatniej rockowej rewolucji.
Avatar użytkownika
REHABILEJKO
Keep The Faith
Keep The Faith
 
Posty: 250
Dołączył(a): 12 listopada 2017, o 22:52
Płeć: Nieokreślona
Ulubiona płyta: These Days

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez EVENo » 8 stycznia 2019, o 15:23

Okej, poniosło mnie z tymi 95% i zdecydowanie powinienem dopisać "hard rockowych". Większość przypadków to właśnie debiuty pokroju Pearl Jam, które potem przerodziły się w co innego, ale były też kapele, które grały już parę lat i nagle w latach 90. przybrały brzmienie naśladujące kapele z Seattle. Czy było to zwykłe podążanie za trendami - w wielu przypadkach pewnie tak i właśnie dlatego grunge stał się takim bardziej medialnym opisem ówczesnej ciężkiej muzyki. Następcą "sex, drugs and rock'n'roll". Czymś co być może tak naprawdę nie istnieje, ale ludzie to kupili ;)

Z resztą najlepszym przykładem, że łatkę grunge'u można było dostać za samą miejscowość, z której pochodzi zespół jest właśnie Mudhoney i odważę się powiedzieć, że w pewnym sensie nawet Nirvana, którym bliżej brzmieniowo do nowej fali brytyjskiego punk rocka z lat 70. Z kolei paradoksalnie najlepiej moją definicję grunge'u spełnia Alice In Chains, który to nie chciał mieć z tym terminem nic wspólnego. No ale teksty i wokal Lance'a jak nic pasują do tego klimatu. I wydaje mi się, że kapele te muzycznie są od siebie wystarczająco daleko, by nie wrzucać ich do tego samego gatunku.

Właśnie dlatego wolę traktować grunge jako subkulturę, niż jako odłam hard rocka... choć z drugiej strony często używam terminu "grunge'owe brzmienie" w konkretnym kontekście i zdaje się, że w większości przypadków w grę wchodzi właśnie ta specyficzna produkcja lat 90 oraz granica pomiędzy muzyką ciężką, a ociężałą. I słuchając na przykład Heya, czy Proletaryatu z tamtego okresu częściej myślę "brzmi jak Soundgarden" niż "brzmi jak Nirvana".
Avatar użytkownika
EVENo
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1160
Dołączył(a): 9 października 2016, o 13:51
Lokalizacja: Siemianowice Śląskie
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: New Jersey

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez REHABILEJKO » 8 stycznia 2019, o 21:33

Temat grunge'u to... cały ja ;)

Fajnie, że pociagnąłeś ten wątek w tą stronę choć... jak widać nikogo poza nami dwoma on nie zainteresował. ;)

Na pewno denerwujące jest to, że grunge rozumiany jest tylko przez tzw. big four. Ja sam wieki temu zaczynałem od Nirvany Cobaina i... gdyby nie album "Bleach" nie sięgnął bym po wiosło. "About a Girl" to był ten pierwszy gitarowy song. Prościutki jak gwoździe. Nirvana w pigułce. Do dziś Cobain i spółka to moje ścisłe top5 rocka. Znam każdy album, znam każdy album, lubię każdy album.

Drugi był chyba Pearl Jam z kawałkiem "Jeremy". Dziki, liryczny, na wskroś gitarowy ale już nie miał tego "czynnika X". Mimo to debiut PJ nadal wysoko stoi w rankingu moich ulubionych płyt. Top10? Tytuł zobowiązuje ;)

Trzeci był Screaming Trees albo Alice in Chains. I o ile muzyka tych pierwszych totalnie mi nie podeszła w pierwszym odsłuchu (głos Lanegana) to Alicję dzięki "Love hate love" pokochałem od ręki ;) Wszechobecny ciężar, rozdzierające wokalizy Staleya, wydłużone samogłoski, przejmujące solówki... Totalny obłęd.

I na koniec Chris Cornell i jego Soundgarden. To był prawdopodobnie album "Superunknown", który nie specjalnie mnie zainteresował. I choć z czasem doceniłem pewne elementy muzyki Soundgarden to Chrisa wolę w niższych rejestrach. Jego wysokie partię po prostu męczą, a i w głosie nie ma tej pasji, nostalgii, erotyzmu ;) co u chociażby Eddiego.

Dobranoc
Avatar użytkownika
REHABILEJKO
Keep The Faith
Keep The Faith
 
Posty: 250
Dołączył(a): 12 listopada 2017, o 22:52
Płeć: Nieokreślona
Ulubiona płyta: These Days

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez prezes1 » 9 stycznia 2019, o 14:30

Co do głównego tematu - nie ma co podsumowywać. Wybitnie muzycznie dziadowski rok, poza Gretą nic się nie działo. Ok, byłem na Bohemian Rhapsody, Queen wróciło! ;)
I smutny rok bo zawiesili się Hey i T.Love.
Co do tematu grunge - słuchałem i słucham tylko Pearl Jam. Więc się nie wypowiadam o reszcie... :)
"Opinions are like assholes...Everybody has one!"
Avatar użytkownika
prezes1
Gdańsk Supporter
Gdańsk Supporter
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 3226
Dołączył(a): 4 maja 2010, o 23:48
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna
Ulubiona płyta: These Days i NJ

Re: Muzyczne podsumowanie roku 2018

Postprzez teken020 » 12 stycznia 2019, o 22:18

Dla mnie 2018 to przede wszystkim odkrycie Dimasha Kudaibergena. Co ten gość robi z głosem.. to trzeba usłyszeć
https://www.youtube.com/watch?v=JEz1qGS0T1Q
https://www.youtube.com/watch?v=W9FlDMCo8LU
https://www.youtube.com/watch?v=nmyWxEm0xLk
It's not where we're coming from
It's how we turn from here
We know where we want to go
We just need the light to get us there
teken020
Have A Nice Day
Have A Nice Day
 
Posty: 1198
Dołączył(a): 24 września 2005, o 17:10
Lokalizacja: szczytno
Płeć: Nieokreślona

Poprzednia strona

Powrót do Muzyka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość