Wersja pełna
Ogólne tematy.
Odpowiedz

22 czerwca 2007, o 17:18

gnjovi napisał(a):a ja zamówiłem w amazonie w stanach.to nic ze poczekam około 3 tygodni na przesyłkę ale nie dość ze będe miał amerykańskie wydanie z mercurynashville to wyniesie mnie to dokładnie 49.09


A są jakies bonusy w tym wydaniu??

Co do opłat typu cło i vat. Ja kupowałam z japoni i nic nie musiałam dopłacac. Nie płaci sie cła bo to sa grosze. Na paczce było tylko napisane, ze do uzytku prywatnego (czy cos w tym guscie). Płaciłam 59dolców za LH i HAND obie limited i z przesyłka.

22 czerwca 2007, o 20:55

Tatiana napisał(a):W Merlinie niestety czas realizacji zamowienia wynosi 40 dni (wersja drozsza). Trzeba bedzie zaopatrzec sie gdzie indziej.


Teraz płytka jest sciagana na zamówienie co oznacza ze cieszy sie dużą popularnością bo chyba cały dostępny nakład który mieli został wyprzedany. Kiedy ja zamawiałam, była dostepna w ciągu 24 godzin i dostałam ją po 3 dniach (zanzaczam ze chodzi o wersje droższą) :))

23 czerwca 2007, o 00:09

cena jest zawsze niższa niż w Polsce.tak samo było z Boxsetem 2 lata temu.wtedy po przeliczeniu wyszło mi za boxset około 160zł a w Polsce cena była na tamta chwilę 200-240zł.a zaLost Highway tak jak mówie 49zł.


Skoro cena jest niższa niż w Polsce i zapłaciłeś za to 49 zeta to dlaczego ja Lost Highway dostałem za 33 zeta...? ;)

23 czerwca 2007, o 09:34

Właśnie na tvnie widziałam reklame LH!!!!!!!!!!!! i w tle teledysk do MAM :brawo: :brawo: :brawo:

23 czerwca 2007, o 10:48

Criss napisał(a):Cytat:
cena jest zawsze niższa niż w Polsce.tak samo było z Boxsetem 2 lata temu.wtedy po przeliczeniu wyszło mi za boxset około 160zł a w Polsce cena była na tamta chwilę 200-240zł.a zaLost Highway tak jak mówie 49zł.


Skoro cena jest niższa niż w Polsce i zapłaciłeś za to 49 zeta to dlaczego ja Lost Highway dostałem za 33 zeta...?


Ponieważ, Ty kupiłeś pewnie wersje polską - tańszą, a On pewnie wersje droższą ;) która kosztuje 60 zł, chyba że w ogóle kupił jakąś jeszcze lepszą wersje :whoeva:

27 czerwca 2007, o 18:00

Ciekawostka - pewien sklep internetowy sprzedaje Lost Highway jako płytę Jona Bon Jovi'ego :P
http://www.traffic-club.pl/sklep/muzyka ... 15440.html

27 czerwca 2007, o 18:03

W pewnym sensie to prawda :)

27 czerwca 2007, o 18:06

Poniekąd w sumie tak :) Sam Jon to prawie jak BON JOVI ;)

27 czerwca 2007, o 21:38

A ja się MUSZę pochwalić, że wygrałam w konkursie Radia ZET :) Ale dalej trudno mi w to uwierzyć - uwierzę, jak będę mieć LH w rękach :D

Re: Premiera Lost Highway

19 czerwca 2019, o 20:28

Kątem oka dojrzałem w sekcji "Co słychać na fejsie", że dziś rocznica wydania albumu Lost Highway. Postanowiłem więc odświeżyć ten dwunastoletni wątek ;)

No właśnie, dwanaście lat. Tak jak z większością rzeczy mam tak, że wydają mi się bliższe, tak na pierwszy rzut oka mógłbym powiedzieć: wydawało mi się, że minęło więcej czasu :P To chyba jednak iluzja, bo po prostu moja wciąż młoda osoba nie za bardzo wie, jaki to szmat czasu.

Pod jednym względem płyta Lost Highway pozostanie dla mnie bardzo ważna. Te dwanaście lat temu przypadał mój szczyt fascynacji zespołem i był to pierwszy album, którego oczekiwałem śledząc newsy na bieżąco. Nie byłem jednak zbytnio podjarany - kiedy dowiedziałem się, że ma to być płyta country, nie oczekiwałem niczego dobrego. Od początku nastawiałem się na to, że będzie to płyta do zapomnienia.

Pewnego dnia na antenie Vh1, ni stąd, ni zowąd, puścili teledysk do (You Want To) Make A Memory. Zabawne, że choć starałem się być na bieżąco z wiadomościami o Bon Jovi, dowiedziałem się o tym singlu z telewizji, a nie z portalu :P I prawdę mówiąc - dobrze się stało, bo gdyby nie to, nie miałbym tutaj o czym pisać. Był to chyba pierwszy i ostatni raz, kiedy mogłem zaznać old-schoolowego szoku, kiedy piosenka, na którą tyle czekałem (choć nawet o tym nie widziałem) niespodziewanie zostaje zagrana gdzieś w mediach. Smaczku dodaje fakt, że Make A Memory wcale nie jest country i głównie dlatego byłem wniebowzięty, gdy to usłyszałem.

Ten moment był dla mnie BARDZO WAŻNY. Wiem to, bo pamiętam go doskonale. Pamiętam teledysk, pamiętam telewizor na którym go oglądałem, pamiętam słońce, które odbijało się od kineskopu, a co za tym idzie - pamiętam nawet pogodę za oknem :D Niepowtarzalne doświadczenie.

Oczywiście płyta zawiodła od pierwszego odsłuchu. Jedynym pozytywnym akcentem było "We Got It Going On", który wydawał mi się wtedy brzmieć jak żywcem wyrwany z sesji do Sliperca. Wspomnienie o samym Make A Memory jest dziś silniejsze, niż wspomnienie o reszcie albumu. Mimo to, dobrze to dziś wspominam, bo choć samego Lost Highway prawie w ogóle dziś nie słucham, to jego premiera niesie całkiem przyjemne wspomnienia. Wspomnienia, w których wybaczałem Bon Jovi więcej, niż teraz i kiedy nawet kiepska płyta nie sprawiała poczucia zażenowania i wstydu, że się tego w ogóle słucha. Tak, biję do WAN :P Lost Highway po prostu nie jest w moim guście, ale nie jest żenujący ;)

To zaskakujące ile dobrego mam do powiedzenia na temat albumu, z którego nie pamiętam prawie nic ;]
Odpowiedz